piątek, 28 kwietnia 2017 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Dwa chemiczne wycieki

Biznes, Miasto, Zdrowie

Firma Euro Eco Fuels zajmująca się przetwarzaniem zużytych opon dla przemysłu petrochemicznego to jeden z najbardziej kłopotliwych dzierżawców dla Zarządu Morskich Portów Szczecin Świnoujście. Skarżą się na niego dzierżawcy okolicznych terenów, mieszkańcy ulicy Gdańskiej oraz instytucje kontrolne, które nie mogą dostać się na teren zakładu. „Tygodnikowi Szczecina” udało się dotrzeć do jednego z byłych pracowników firmy, który obnaża skandaliczne sytuacje do których dochodziło na terenie zakładu. Czy Szczecinowi grozi katastrofa ekologiczna?

Pisma do prokuratury, skargi do instytucji kontrolnych, mnóstwo wezwań policyjnych, liczne kontrole i… brak zmiany sytuacji. Firma Euro Eco Fuels działająca od kilku lat na terenie Portu w Szczecinie czuje się absolutnie bezkarna. Mieszkańcy okolicznych ulic oraz pracownicy firm dzierżawiących tereny w porcie skarżą się na olbrzymi, nieporównywalny z niczym innym smród. Zapach ma piec w gardle, prowadzić do kaszlu, bólu głowy oraz nudności. „Tygodnikowi Szczecina” udało się dotrzeć do byłego pracownika firmy, który informuje nas, że smród palonych substancji to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Mężczyzna pracował w firmie kilkanaście miesięcy: – Jedna z sytuacji o której wiem to wyciek do ziemi. Cysterna była wypełniona naftą,  ustawiono ją na nieutwardzonej ziemi, wówczas cysterna pękła i cała jej zawartość przedostała się ziemi. Mówiąc nafta mam na myśli lekkie frakcje ropy naftowej, takie które  były sprzedawane jako   produkt uboczny. Wszystkie chemikalia przedostały się do ziemi – mówi nam informator. – Drugi wyciek był związany z instalacjami odpływowymi. Instalacja odpływowa środków przemysłowych była podłączona razem z odprowadzaniem wód deszczowych, po pewnym czasie jedna z nich się zapchała i cały ściek , przemysłowy wydostał się do ziemi przez pękniętą rurę. Ile trucizny przedostało się do gleby? Nie wiadomo. Że coś jest nie tak zorientowano się dopiero kiedy w zbiorniku przestało przybywać substancji  ścieku – dodaje nasz informator. W przypadku pierwszego wycieku do gleby trafiło około 25 metrów sześciennych nafty, drugi wyciek i jego skala jest niemożliwa do oceny. Według informatora „Tygodnika Szczecina” ocena degradacji środowiska po tych dwóch sytuacjach jest ogromna: – Nie wiem do jakiej głębokości glebę należałoby wykopać żeby oczyścić ten teren – mówi.

Nasz rozmówca ujawnia, że w firmie Euro Eco Fuels nie pracowały osoby z doświadczeniem w przemyśle petrochemicznym. Profesjonaliści, gdy tylko widzieli jak wygląda praca w firmie natychmiast odchodzili. Przyznaje on także, że do kontroli nie dochodziło by żadna z instytucji nie zobaczyła jak wygląda proces spalania odpadów: – Wszelkie kontrole i wszelkie wizytacje stały na bramach ponieważ uruchomienie instalacji oczyszczającej spaliny i zatrzymanie procesów trwało. Żeby nie wykryto zanieczyszczeń zawsze gdy pojawiały się kontrole szybko wyłączano instalacje, każda minuta była cenna, stąd wielokrotnie do kontroli albo nie dochodziło albo były one przetrzymywane. Na zapowiedziane kontrole odstawiano cyrk, wynajmowano firmy sprzątające. Kontrole niezapowiedziane były zniechęcane lub nie wpuszczane bez nakazu – dowiadujemy się. Na miejscu miało dochodzić do licznych pożarów: – Sadza, która wpadała do reaktora  miała powyżej 100 stopni Celsjusza, ona wpadała do takiego kontenera z tworzywa sztucznego. Gdy dostawało się do niej powietrze z atmosfery płonęła natychmiastowo. Z opadami nie było co robić, odpady z produkcji upychano gdzie tylko się dało na terenie zakładu, a przecież większa część tego terenu jest nieutwardzona, co powodowało kolejne zagrożenia.

Podstawowy zarzut mieszkańców Szczecina to ogromny smród utrzymujący się nad portem i ulicą Gdańską: – Smród to efekt wszystkich niezinwentaryzowanych źródeł emisji. Substancje przed utylizacją pozostawały w otwartej „wannie” z której parowały do atmosfery. Podobnie było gdy sadza będąca efektem spalania była mieszana ze ściekiem przemysłowym również wylatywało to do powietrza. To nie jest tak, że w porcie jest jedno źródło smrodu. Tam śmierdziała po prostu cała fabryka. Dlaczego ta fabryka powstała w Polsce? Brytyjczycy mieli przeświadczenie, że tutaj można zrobić wszystko. To nie miało być zrobione dobrze, to miało być zrobione tanio i szybko – mówi nasz rozmówca.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska potwierdza informacje „Tygodnika Szczecina”: – W dniu 18 września 2015 r. do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie wpłynęło pismo informujące o zdarzeniu polegającym na wycieku nafty  z cysterny na placu składowym opon przy ul. Ks. St. Kujota 25-31 w Szczecinie. Inspektorzy WIOŚ w Szczecinie w dniu 22 września 2015 r., rozpoczęli kontrolę interwencyjną „Euroeco Fuels Poland” Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, w ramach której pobrano próbki gleby i wody z piezometrów zlokalizowanych na przedmiotowym terenie. W toku oględzin potwierdził się fakt wycieku substancji niebezpiecznych do gruntu. Otrzymane wyniki badań próbek gleby, pobranych na terenie zakładu wskazały, że w jednej z pobranych próbek zostały przekroczone standardy jakości gleby w zakresie węglowodorów ropopochodnych – mówi Andrzej Miluch, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. – W dniu 1 października 2016 r. przedstawiciel „Euroeco Fuels Poland” Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością poinformował Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie o wycieku wody zaolejonej spowodowanym rozszczelnieniem połączenia zaworu zamykającego kanalizację deszczową z rurą prowadzącą do pompy odprowadzającej wody zaolejone do zbiornika podziemnego wód zaolejonych – dodaje Andrzej Miluch. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska potwierdza wielokrotne utrudnianie kontroli w firmie (na takie samo zachowanie firmy skarżył się m.in. Kazimierz Drzazga, Wiceprezes Portu, Radny Sejmiku). Badania wykazały także poważne uchybienia w przypadku wprowadzaniu d atmosfery substancji chemicznych

TOKSYCZNE NIEBEZPIECZEŃSTWO

To, o czym mówi nam anonimowy informator pracujący kiedyś w firmie Euro Eco Fuels nie jest zaskoczeniem dla firm działających w porcie. Od miesięcy walczą one o to by kłopotliwy sąsiad zaczął przestrzegać prawa. W desperacji przedsiębiorcy wynajęli nawet prywatnego detektywa, który miał sprawdzić co tak śmierdzi i do jakich sytuacji dochodzi na terenie zakładu: – To jest koszmar. Sąsiedztwo tej formy doprowadza nas do takich sytuacji, że pracownicy nie chcą przychodzić do pracy. Ludzie wymiotują, mdleją, narzekają na ból głowy. Tego smrodu aż nie da się opisać, to jest takie pieczenie, drapanie w gardle, jakby śmierdziały palone opony, ale jeszcze bardziej. Interweniowaliśmy, prosiliśmy o działanie instytucji kontrolujących środowisko. To przecież trwa już kilkanaście miesięcy. Musieliśmy nawet wynająć detektywa, który ustalił, że dochodzi do nieprawidłowości. Czujemy się bezradni – mówi Marian Wieczorek z firmy West Hydraulics. Niezadowoleni są także inni przedsiębiorcy działający na terenie portu. Zarząd Morskich Portów Szczecin Świnoujście od miesięcy prowadzi rozmowy z Euro Eco Fuels, skończyło się to… interwencją brytyjskiego rządu! Euro Eco Fuels w komunikacie wysłanym w styczniu do mediów stwierdził, że port chce dokonać eksmisji firmy, urządza nagonkę oraz nie ma żadnych dowodów na zanieczyszczenie powietrza. W komunikacie portu czytamy: – Spółka stara się zgodnymi z prawem sposobami wyeliminować uciążliwość zapachową pozostającą w związku z działalnością zakładu firmy EEF usytuowanego przy ul. Kujota w Szczecinie, a odczuwalną przez podmioty gospodarcze i społeczeństwo, eliminując tym samym ryzyko jej negatywnego oddziaływania na zdrowie i życie ludzi. Z badań przeprowadzonych w okresie od 26 stycznia 2016 roku do 12 stycznia 2017 na zlecenie ZMPSiŚ SA przez akredytowane, niezależne laboratorium EKOANALITYKA (nr akredytacji AB 1207) wynika bezsprzecznie, że zakład EEF powoduje przekroczenia dopuszczalnych prawem norm zawartości benzenu w powietrzu, a wskazanych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 26 stycznia 2010 roku w sprawie wartości odniesienia dla niektórych substancji w powietrzu.

12 kwietnia TVP 3 Szczecin wyemitowała reportaż, w którym wypowiadały się osoby mieszkające w okolicach Międzyodrza: – W nocy puszczają ten smród, nie idzie okna otworzyć, śmierdzi jak nie wiem co, to jest zapach palonej gumy albo nawet czegoś więcej – mówiła jedna z mieszkanek. – Otworzę okno i zaczynam kaszleć, ja nawet nie wiem jak to opisać, to dusi. Nie mogę iść na spacer, nie mogę otworzyć okna. W poprzednim roku jabłka w ogrodzie miały czarne plamy, bałam się je jeść – dodaje inna mieszkanka.

Euro Eco Fuels z mediami kontaktuje się przez prawników. W rozmowie z „Głosem Szczecińskim” – – To nieprawda nie jesteśmy odpowiedzialni za uciążliwości zapachowe na które skarżą się mieszkańcy. Jedyne z czym się zgadzamy to faktycznie problem zapachowy w tej okolicy istnieje – mówił kilkanaście tygodni temu  Michał Koczalski, doradca zarządu Euro Eco Fuels.

 

 

Komentarzy: 3

  1. Strach pomyśleć jakby się to skończyło dla mnie gdybym został tam dłużej. Zwolnienie się z firmy z winy pracodawcy (art.55) była najlepszą z opcji

  2. Nie rozumiem na jakiej zasadzie mozna przetrzymac kontrolę z obecnością policji na bramie. Mają wpuścić bez dyskusji i tyle w temacie. Ochroniarzy pod ścianę, mają oddać telefony i ekipa wpada robić swoje. Mając potem wyniki badań cofamy umowę dzierżawy i rozganiamy ekipę biorąc się za doopę osobom decyzyjnym z pomocą prokuratora