piątek, 21 lipca 2017 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Ściema na wodzie

Biznes, Miasto

Były wielkie obietnice, a jest wielkie rozczarowanie. Wiele wskazuje na to, że „Dom na Odrze”, inicjatywa Patryka Paluszka i jego małżonki, która szturmem podbiła serca mieszkańców miasta, pozostanie tylko wizją na efektownych, komputerowych wizualizacjach. Młodzi ludzie twierdzą, że zostali oszukani przez Alexa, człowieka, który miał zaprojektować obiekt i zakupić część materiałów budowlanych. Rzeczywiście z wskazywanym człowiekiem nie ma kontaktu. Paluszkowie mają teraz poważny problem. Na „Dom na Odrze” zebrano ponad 120 tysięcy złotych na jednym z portali crowdfundingowych.

Pierwsza informacja o problemach przy powstaniu inwestycji na którą częściowo zrzucili się internauci została zakomunikowana na Facebooku w listopadzie ubiegłego roku. Patryk Paluszek przyznał się do kłopotów w komunikacji z projektantem Alexem. Zapowiedziano jednak realizacje projektu. Kolejna informacja z lutego była potwierdzeniem problemów, ale inicjatorzy Domu na Odrze przedstawili harmonogram prac, który zapowiadał wyłonienie nowego projektu jeszcze w marcu, a wielkie otwarcie obiektu na sierpień podczas regat The TallShipRaces 2017. Patryk Paluszek obiecywał także bieżące relacjonowanie postępów. Mijały miesiące, nie pojawiały się żadne nowe informacje o inwestycji oraz żadne nowe posty o Domu. Patryk Paluszek głos zabrał dopiero kilka dni temu. W szczerej rozmowie z „Tygodnikiem Szczecina” przyznał, że dom na wodzie osiadł na mieliźnie. W sprawie jednak wciąż pozostaje wiele wątpliwości.  – Pierwsze rozmowy z Alexem zaczęliśmy w 2014 roku o tym jak taki projekt miałby wyglądać, kto zajmie się produkcją, z jakich materiałów. Mieliśmy 150 tysięcy złotych i musieliśmy uzbierać drugie tyle żeby projekt się udał – mówi Patryk Paluszek. – W maju 2015 roku Alex kilka razy odwiedził nas w Szczecinie i bardzo usilnie namawiał nas do podpisania umowy i przelania mu zaliczki w kwocie 50 tysięcy złotych. Wszystko wyglądało jak trzeba, podpisaliśmy umowę i przelaliśmy pieniądze. Za te pieniądze miał zostać przygotowany projekt oraz zakupione materiały – dodaje. To było lato 2016, pieniądze pochodziły z oszczędności młodego małżeństwa i jak zapewnia Patryk Paluszek pieniądze przelane Alexowi nie pochodziły ze zbiórki crowdfundingowej. Wtedy też zaczynają się komplikacje – według Patryka Paluszka zaledwie kilka dni po przelaniu kwoty Alex znika i nie ma z nim już żadnego kontaktu. Czy małżeństwo próbowało jeszcze jakoś nawiązywać kontakt? Owszem, ale bezskutecznie.                                   – Odwiedziłem Alexa w kanapkarni we Wrocławiu, mam podejrzenia, że moje pieniądze zostały zainwestowane w ten biznes. Mieliśmy pewną umowę i liczyłem, że ten człowiek się z niej wywiąże. Nie chciałem się ubiegać do siłowych argumentów, a rozmowy nie przynosiły żadnych efektów. Z perspektywy czasu widzę to zupełnie inaczej. Nawet ten dom na wodzie nie należy już do tego człowieka. Lokal jest na jego nową dziewczynę, ściągalność jest więc żadna – mówi Patryk Paluszek.

Jak więc małżeństwo zamierza zmierzyć się z nieuczciwym człowiekiem i jaki to będzie mieć wpływ na realizacje zapowiadanego domu na Odrze? Planowana jest sprawa sądowa, ale jej powodzenie jest bardzo wątpliwe, bo nasz rozmówca przyznaje, że przecież ten człowiek nie ma żadnego miejsca meldunku i trudno go namierzyć. Nie działa ani Facebook firmy Alexa ani jego strona internetowa.                                – 80 tysięcy z crowdfundingu pochodziło od sponsorów, reszta pieniędzy pochodzi z drobnych wpłat od wspierających. Zdecydowana większość chętnie zaczeka aż zrealizujemy projekt. Kilka osób będzie chciało zwrotu gotówki. Oddamy pieniądze. Chcemy postawić ten dom, będziemy przedstawiać swoje plany na „Dom na Odrze” i nie wycofujemy się z tego projektu – deklaruje pomysłodawca.

Projekt budowy „Domu na Odrze” zyskał ogromną sympatię internautów, a kreatywna para szybko stała się bohaterami lokalnej prasy. Patryk Paluszek wystąpił nawet na Międzynarodowym Kongresie Morskim oraz pojawił się na plakatach promujących szczecińską wkładkę „Gazety Wyborczej”. Obserwatorów projektu dziwiło więc nagłe wyciszenie inicjatywy w mediach społecznościowych. Na Facebooku i stronie na wspieram.to zaledwie raz na jakiś czas pojawiały się informacje o komplikacjach przy realizacji inwestycji. W lutym pojawiła się informacja o wyłonieniu nowego wykonawcy. Teraz jednym z argumentów, że obiekt nie powstał jest brak porozumienia z poprzednim: – Po konsultacji z dwoma firmami usłyszeliśmy, że nie mogą wykonać budynku, który przedstawiliśmy w kampanii, bo prawa do projektu należą do Alexa i nie przeniósł on na nas tych praw. Jakbyśmy zrealizowali ten projekt, to on by mógł nam wytoczyć proces. Bardzo mi zależy na tej konstrukcji, jestem do niej bardzo przekonany. Chciałbym zrealizować to, co pokazałem – dodaje Patryk Paluszek.

Co ciekawe realizacja zadania jest uzależniona nie tylko od wykonawcy, którego namierzyć nie sposób, a od instytucji, które pozwalają na ustawienie takiego domu na płynącej rzece. Wbrew deklaracjom Patryka Paluszka, nie wszystko jest załatwione i dogadane: – O inicjatywie wspomnianego domu na wodzie Żegluga Szczecińska wie tylko z mediów. Nigdy nikt się do nas nie zgłaszał z tą sprawą, dlatego trudno nam się do niej odnieść. Jeśli jednak kierować się wizualizacjami, które obrazowały lokalizację przy marinie na Wyspie Grodzkiej, w sąsiedztwie ogródków działkowych, z pewnością konieczne byłyby ustalenia nie tylko z działkowcami, ale i z Żeglugą Szczecińską, która zarządza portem jachtowym – mówi Tomasz Owsik-Kozłowski. – Pomysłodawcy tego projektu zgłosili się do nas w listopadzie 2015 roku i zostali poproszeni o przedstawienie szczegółowego projektu domu, który pozwoliłby na określenie procedury postępowania, w zależności od tego, czy obiekt byłby wznoszony na akwenie, czy też należałoby go traktować jak jednostkę pływającą. Od tamtej pory do Urzędu nie wpłynął żaden wniosek ani dokumentacja w tej sprawie – informuje „Tygodnik” Ewa Wieczorek z Urzędu Morskiego w Szczecinie.

Dom na Odrze – medialny i bardzo ładny na wizualizacjach – osiadł na mieliźnie. Pomysłodawcy deklarują chęć realizacji zadania. Póki co jednak deklaracje te nie pozwalają na naznaczenie w czasie kiedy inwestycja powstanie.