piątek, 25 sierpnia 2017 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Wydziarałem sobie powstańca

Kultura i rozrywka

Salony tatuażu w Szczecinie pękają w szwach. Żeby zapisać się na wykonanie ozdoby na ciele trzeba to zwykle robić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Prawdziwym przebojem są tatuaże patriotyczne. Młodzi ludzie chcą mieć na swoim ciele symbole narodowe, barwy narodowe, podobizny żołnierzy wyklętych czy symbole z Powstania Warszawskiego. Dlaczego? Jak mówią – kochają Polskę – i chcą to pokazywać.

Teoretycznie robimy tatuaż po to żeby pokazywać go innym, a jednak namówienie do rozmowy kogoś kto wykonał sobie patriotyczny emblemat na ciele nie było takie proste. Kilka osób odmówiło komentując, że to ich sprawa. Zgodził się Paweł, mieszkaniec Szczecina, lat 23. Ma wytatuowanego między szyją, a karkiem małego powstańca w obwolucie przypominającej obrys terytorium Polski. Tatuaż jest sporych rozmiarów i widać go nawet gdy Paweł założy koszulę. Dlaczego zdecydował się na taki symbol na ciele? – Wydziarałem sobie powstańca, bo chciałem w ten sposób oddać cześć ofiarom sierpnia 1944. Kocham Polskę, kocham naszą historię i chciałem by zawsze przy mnie było coś co będzie mi przypominało o poświęceniu innych dla naszej ojczyzny – mówi młody mężczyzna. Paweł przyznaje się do poglądów prawicowych, ale zaznacza, że nie chodzi w żadnych marszach patriotycznych ani nie jest zaangażowany narodowo: – Nie jestem żadnym rasistom,  nikt nigdy mnie o   to nie pytał. Po prostu kocham Polskę i chciałem mieć taki symbol na sobie w widocznym miejscu. Myślałem jeszcze o ramieniu, ale uznałem, że szyja jest lepszym miejscem – dodaje.

Salony tatuażu przyznają, że jeszcze nigdy nie było tak wielkiego zainteresowania patriotycznymi emblematami jak teraz. Wynika to z coraz silniejszych narodowych sympatii, szczególnie młodych mężczyzn oraz… osób wybierających się na emigrację. – Jest zapotrzebowanie na tego typu tatuaże. Są to osoby, które wyjeżdżają zagranicę i tatuują sobie godło, husarię, symbole żołnierzy wyklętych, Polskę Walczącą. Są to motywy bardzo uniwersalne, podobne klimaty, dużo barw narodowych, symbolika bardzo polska  – mówi Patryk Wilczek ze Studia 13 Tattoo w Szczecinie. – Zdarzają się ludzie bardzo mocno związani patriotycznie, ale nie ma reguły. Są fighterzy, bokserzy, osoby które pokazują ciało i robią sobie orła albo godło. Nie ma stereotypu, że musi to być dwudziestoletni mężczyzna. Prawda jest taka, że jak ktoś się decyduje na tatuaż patriotyczny to zwykle jest to duży motyw. To całodniowe kompozycje na plechach, ramieniu, przedramieniu, na klatce piersiowej. Dwa tygodnie temu robiłem na ramieniu wielki tatuaż huzara – dodaje Patryk Wilczek ze Studia 13 Tattoo w Szczecinie. Czy istnieje coś takiego jak klauzula sumienia tatuatora w kontekście pewnych symboli, które wpadają do głowy klientom? – Nie wnikam. Traktuje każdego klienta tak samo i skupiam się na spełnianiu jego oczekiwań. Są rzeczy, których bym sobie nie zrobił, ale staram się nikogo nie oceniać – dodaje nasz rozmówca. – Fajnie, że ludzie utożsamiają się z naszym narodem i z naszą historią.

Jak nie trudno się domyślić ocena tego typu deklaracji – rysowanych tuszem na skórze ma swoich zwolenników i przeciwników. Linia oceny idzie tym samym torem co linia sporu politycznego: – Myślę, że to dobry sposób na okazanie swojego patriotyzmu. Dzisiaj symbole narodowe i patriotyczne weszły już do kultury masowej. Powinniśmy się cieszyć, że młodzi ludzie utożsamiają się z Polską Walcząca albo z orłem. Wielu moich znajomych ma takie tatuaże i wśród rówieśników wzbudzają one uznanie. Wyglądają modnie i niosą za sobą wartości, które powinniśmy wspierać – mówi „Tygodnikowi” Marcin Sajniak z Młodzieży Wszechpolskiej. Co oczywiste z taką postawą nie zgadza się lewicowa działaczka Bogna Czałczyńska z ruchu Ratujmy Kobiety: – Nasze koleżanki w Szczecinie i Warszawie musiały przed sądem udowadniać, iż graficzna przeróbka symbolu Polski Walczącej na Polka Walcząca o swoje prawa, o równe traktowanie to nie jest zniewaga symbolu.Tymczasem tatuaż kotwicy Polski Walczącej, Mały Powstaniec wytatuowany na łydce, ramieniu, brzuchu czy plecach ma świadczyć o jakimś szczególnym uhonorowaniu pamięci osób walczących z faszystowskim okupantem – komentuje dla nas aktywistka.

To sprawa estetyki czy może patriotyczne tatuaże rzeczywiście mają swoją „specjalną, narodową misję”? To sprawa indywidualna jak chce pamięć o bohaterach kultywować. Byle tylko z hołdu nie zrobiono karykatury.