piątek, 13 października 2017 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

SPORT: Zmiany (niekoniecznie) na lepsze

Aktualności, Miasto, Sport

Wszystkie szczecińskie drużyny rozpoczęły już rozgrywki ligowe, często w bardzo zmienionych składach. Sprawdzamy, gdzie kadrowe roszady wyszły na dobre, a gdzie trzeba szukać dodatkowych wzmocnień.

Pierwsi do sportowej rywalizacji przystąpili piłkarze Pogoni, o których postawie w ostatnich tygodniach powiedziano już chyba wszystko. Z pewnością nie tak miał wyglądać ten zespół, który prowadzi Maciej Skorża, jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w polskiej Ekstraklasie. Wielu kibiców i ekspertów zarzuca klubowi brak aktywności na rynku transferowym, co poskutkowało jednym z najgorszych startów w rozgrywkach w ostatnich latach. W letnim okienku do zespołu dołączyli Łukasz Załuska, Lasza Dwali i Dariusz Formella. Z wypożyczenia wrócił Łukasz Zwoliński i Jakub Piotrowski. Trzeba przyznać, że do wszystkich tych zawodników, może oprócz „Zwolaka”, nie można mieć większych pretensji o ostatnie wyniki. Pożegnano się natomiast z bramkarzami Dawidem Kudłą i Jakubem Słowikiem oraz Nadirem Ciftcim, Seiya Kitano i Mateuszem Matrasem. Szczególnie brak tego ostatniego może wydawać się ważnym w kontekście postawy Portowców w tym sezonie. Matras wprowadzał duży spokój w środkowej linii i świetnie dogadywał się z odsuniętym ostatnio na boczny tor Rafałem Murawskim. Cały czas brak jest klasowego napastnika, który byłby tak zwanym „lisem” pola karnego i miałby po jedenastu kolejkach więcej niż jedną bramkę na swoim koncie.

Pierwszym z szczecińskich zespołów, który postanowił całkowicie zmienić skład jest drużyna Kinga Szczecin. Lubianego w naszym mieście trenera Łukomskiego zastąpił Mindaugas Budzinauskas. Wraz z nim do naszego zespołu przyszło dziesięciu zawodników, którzy dołączyli do dwóch dobrze znanych nad Odrą koszykarzy.

– Prezes dał mi wolną rękę przy kompletowaniu zespołu. Chcieliśmy zostawić przynajmniej połowę poprzedniego składu, ale indywidualne sprawy przesądziły o tym, że pozostali w zespole tylko Paweł Kikowski i Maciek Majcherek. To są wizytówki tej drużyny i cieszę się, że zostali – mówi Budzinauskas.

Pierwsze spotkania pokazały, że jest to dobrze poukładany zespół, który do końca walczy o zwycięstwo. Jednak porażka z Polpharmą nie przyniosła im chluby. Jednak w ciągu kilku dni potrafili wymazać ten mecz z pamięci i w pięknym stylu pokonać mistrza Polski. Po czterech spotkaniach szczecinianie mają bilans 2:2 i czas pokaże czy czwarty sezon wśród najlepszych skończy się w fazie play-off. Również końcówka przegranego spotkania z Dąbrową Górniczą pokazała waleczność i determinację szczecińskiej drużyny.

Również duże zmiany zaszły w szeregach szczecińskich szczypiornistek, co dotyczy również nazwy. Od tego sezonu zespół Adriana Struzika nie ma już sponsora tytularnego i w ligowej tabeli widnieje jako SPR Pogoń Szczecin. Z zespołem pożegnały się doświadczone zawodniczki, których miejsce zajęła zdolna młodzież. Dlatego zamiast Głowińskiej, Jedziniak, Stasiak, Jaszczuk, Płaczek i Szczeciny na parkiecie podziwiamy Marcikową Janas, Płomińską, Nosek, Krupę, Wawrzynkowską, Sendarkiewicz i Urbańską. Młodzież pokazuje, że może walczyć z najlepszymi, choć w pięciu pierwszych kolejkach musiała mierzyć się z krajową czołówką. Niestety z tych spotkań udało się jedynie wygrać z Koszalińskim AZS-em i zremisować z Zagłębiem Lublin. Po za tym górą były zawodniczki z Gdyni i Elbląga. Teraz rozpoczyna się okres „łatwiejszych” rywalek, w których to szczecinianki będą faworytkami, co udowodniły już w meczu z kielecką Koroną. Być może spełnią się słowa prezesa Mańkowskiego, który przed sezonem zapowiadał walkę o medale, co byłoby świetnym zaakcentowaniem jubileuszu Pogoni.

Podobne odmłodzenie składu nastąpiło wśród piłkarzy ręcznych, ale w ich przypadku trudno mówić o manewrach zakończonych sukcesem. Niełatwym zadaniem jest zastąpienie Bruny, Konitza, Zydronia i Kniazeua. Do tej pory podopieczni trenera Freleka nie zapunktowali w PGNiG Superlidze. Zdarzają się mecze dobre, ale cały czas brakuje najważniejszego, doświadczenia, które w kluczowych momentach spotkań przeniosłoby wyczekiwane zwycięstwo.

Futsalowa Pogoń 04 przeżywa kryzys, który wpłynął również na ich sytuację kadrową. W klubie doszło do odpływu większości czołowych zawodników oraz trenera, a ich miejsce zajęli zawodnicy niedoświadczeni i często mający pierwszy kontakt z profesjonalną piłką na hali. Widać to w każdym spotkaniu, a czarę goryczy przelała ostatnia porażka z Rekordem Bielsko-Biała 1:13. Taki wynik to niezwykła rzadkość w Ekstraklasie Futsalu i tym bardziej szkoda, że dotknęła ona szczecińską drużynę, która nie tak dawno walczyła o mistrzostwo Polski.

Siatkarze Espadonu na pewno lepiej zainaugurowali tegoroczny sezon niż przed rokiem, gdy byli beniaminkiem. Wpływ na to na pewno ma lepszy kalendarz, bowiem rok temu na początku rozgrywek przyszło im mierzyć się z samymi tuzami polskiej siatkówki. Teraz sytuacja jest zupełnie inna po trzech kolejkach Espadon ma na koncie cztery punkty i wielce prawdopodobnym jest zajęcie na koniec ligi lepszej pozycji niż przed rokiem. Do drużyny dołączyło ośmiu zawodników, z których Eemi Tervaportti może stać się prawdziwym liderem zespołu.

Foto: Pogoń Szczecin/Espadon Szczecin/Mateusz Szklarski