wtorek, 9 stycznia 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Mordercza hodowla piesków

Aktualności, Miasto

To jak bardzo musiały cierpieć te psy nie mieści się w głowie! Szokujący proceder ujawniła jedna z mieszkanek Szczecina, która po Świętach Bożego Narodzenia kupiła pieska z hodowli Tomasza D. Mężczyzna przekazał zwierzątko, zaledwie dwa dni później zwierzak zaczął poważnie chorować. Następnie pomimo prób leczenia zdechł. Pani Sandra wrzuciła informacje o hodowli na Facebooka. Wtedy rozpoczęło się piekło. Mężczyzna handlował pieskami od miesięcy. Większość zwierzaków, głównie maltańczyków już dzisiaj nie żyje, konały zarobaczone w niemiłosiernych męczarniach.

Pieski nie żyją i tego już nic nie zmieni. Trzeba jednak walczyć by morderczy hodowca trafił za kratki za swoje okrucieństwo! Śledztwo redakcji „Tygodnika Szczecina” i portalu Onet.pl ujawnia sytuacje, która może być przestrogą dla wszystkich ludzi, którzy planują kupić rasowego pieska bez rodowodu. Należy sprawdzać hodowlę. Dla naszego komfortu i dla bezpieczeństwa psiaka, którego kupujemy. Jak udało się nam ustalić Tomasz D. pieskami handlował od lat, w 2015 roku został jednak wykreślony z Kennel Club (klub hodowców psów rasowych) za złamanie regulaminu. To nie powstrzymało go przed sprzedawaniem psów. Były to głównie Maltańczyki. Małe, słodkie, bezbronne – przekazywał je przed domem przy ul. Owczej lub na parkingach przy centrach handlowych. Nie spisywano umów, istnieje prawdopodobieństwo, że sprzedawane pieski miały sfałszowaną kartę szczepień. Większość naszych rozmówców nie potrafiła podać nam danych mężczyzny, w Internecie funkcjonuje wiele jego numerów telefonu, większość nieaktywna.

Zwierzaki zwykle zaczynały chorować po jednym, dwóch dniach. Były słabe, a właściciele musieli natychmiastowo prosić o interwencje weterynarzy – relacje są wstrząsające. W toku badania sprawy udało nam się dotrzeć do kilkudziesięciu pokrzywdzonych osób. Ponad połowa maltańczyków nie przeżyła – nielegalna hodowla doprowadziła więc do śmierci co najmniej 20 małych piesków. Rozmowy z poszkodowanymi szokują: –  Rozmowa o zakupie pieska trwała dwa dni. Pan zaprosił nas na Kijewo, wyszedł przed dom i dał pieska. On ważył może pół kilo, brudny, poklejony, on przy nas go czyścił. Miły, sympatyczny, udzielał porad. Zapłaciliśmy 1000 złotych, bez umowy, pojechaliśmy do domu.  Następnego dnia był dramat, pies leżał cały w fekaliach, woda i krew się z niego lała. Krzyk, płacz, dziecko w histerii, ja płaczę. Temperatura ciała psa to było 32 stopnie. Zadzwoniliśmy do tego Pana, byliśmy w kontakcie. Kiedy powiedziałam następnego dnia rano, że ten pies zdycha, ten człowiek powiedział, że przywiezie następnego psa. Ja zapytałam: jak to? On przyjechał z drugim pieskiem, puszystym, wykąpanym, wszedł do domu, kazał sobie podać tamtego psa, obiecał, że go wyleczy, a córeczce wręczył nowe zwierzątko – mówi  Kamila Romańczyk. Pani Kamila mówi, że Tomasz D. obiecał, że wyleczy chore zwierzę, ale tak się nie stało. Piesek zdechł. Co więcej, drugi psiak również był w złym stanie: – Wymioty, rozwolnienie, weterynarz, antybiotyki. Panie Redaktorze, pies się krztusił glistami, z buzi wyciągałam mu 20-centymetrowe robaki. Lekarze zrobili wszystko by przeżył piesek mówiono, że 25% masy ciała to są robaki, udało się, ale dziecko musiało być odrobaczone, ja byłam odrobaczona, a mieszkanie trzeba było odkazić – mówi kobieta.

Historia Pani Moniki Popielskiej jest również bardzo dramatyczna. Piesek niestety nie przeżył. Pani Monika postanowiła działać szerzej, zebrała dane kilkunastu osób i zgłosiła sprawę do Urzędu Skarbowego. Okazało się wtedy, że wiele osób nawet nie wiedziała jak na imię na człowiek, który sprzedawał psiaki: – Mój pies został zdiagnozowany po czterech dniach. To była parwowiroza, piesek konał w potwornych męczarniach. Bardzo to przeżyłam i ja i moje dziecko, maltańczyka przecież zwykle kupuje się dla dziecka. Moją ciekawość wzbudziła także pieczątka weterynarza z województwa lubelskiego, którego od lat nie było w Szczecinie. Kiedy mój pies został uśpiony zaczęłam działać. Skala jest ogromna, a będzie tych osób jeszcze więcej – mówi Pani Monika. Nasza kolejna rozmówczyni kiedy mówi o swojej historii nie potrafi ukryć łez: – Kupiliśmy Kokę na parkingu przy markecie na Słonecznym. Ona miała takie smutne oczy. Gdybym wiedziała jak będzie cierpieć to bym ją uśpiła szybciej – słyszymy. – Była z nami tydzień, po dwóch dniach zaczęła chorować. Jestem psim fryzjerem, kocham psy, ona przed śmiercią wydała taki skowyt, że ja ten skowyt będę słyszała do końca życia…

Pani Sandra jest jedną z osób, które poinformowały o sprawie szeroko opinię publiczną. Jest także jedną z osób, która jako ostatnia kontaktowała się z Tomaszem D. Pieska kupiła 27 grudnia. – Szybko zaczął wymiotować, był niemrawy. Pan stwierdził, że to pewnie z tęsknoty. Pani weterynarz do której poszłam od razu powiedziała, że piesek jest chory. Kiedy próbowałam się skontaktować z Panem Tomaszem telefon był już wyłączony. Walka o życie pieska trwała, mi udało się zdobyć inny numer do tego człowieka, najpierw się wypierał, a potem przyznał, że to on. Oddał mi pieniądze, ale chciał żebym napisała oświadczenie, że nie będę mu „robić syfu”. Sąsiedzi mówią, że od dwóch lat ten człowiek sprzedaje psy. Mój piesek nie przeżył, nie było ratunku – mówi Pani Sandra. – U mojego maltańczyka zaczynało się od robaków, które wychodziły i górą i dołem. Potem wyszedł koranowirus, ropne zapalenie ucha i świerzbowiec. Mój piesek przeżył, ale wyleczenie go zajęło sześć tygodni i kosztowało kilka tysięcy złotych. Na szczęście udało się go uratować – dodaje Pani Dominika. Takich historii jest całe mnóstwo. Co więcej, to historie sprzed kilku tygodni – mężczyzna najpierw sprzedawał psy legalnie, a potem nielegalnie. Nie ma umów, nie ma dokumentów, nie ma zdjęć, jest tylko kilka numerów telefonów, które dzisiaj są nieaktywne.

Pieski sprzedawane były często tylko z kartą szczepień. Wiele rodzin miało podejrzenia, że są one sfałszowane.  Dotarliśmy do kilku weterynarzy, którzy przybili pieczątki Tomaszowi D. Pierwszy na początku stwierdził, że nie kojarzy tego człowieka. Dopiero gdy powiedzieliśmy o policji i kilkudziesięciu poszkodowanych nasz rozmówca zaczął rozumieć powagę sytuacji: – Ten Pan zajmuje się handlem pieskami, przychodził do mnie na pierwsze szczepienia. Czasami, nieregularnie, miał ze sobą około od 6 do 8 szczeniaków w klatce. Pieski były zdrowe zazwyczaj i przed szczepieniem wykonywałem badania kontrolne – mówi weterynarz, który zastrzega, że chce pozostać anonimowy. – Nie wiem co mogło być powodem śmierci tych zwierząt. Może miejsce było niesterylne? Pieski nie mogą wracać do zarobaczonego miejsca, bo to się dalej szerzy, miejsce musi być czyste – dodaje. Ostatni raz Tomasz D. był u naszego rozmówcy ponad miesiąc temu.

Z ofiarami morderczego hodowcy spotykamy się 6 stycznia przed jego domem na Prawobrzeżu – tutaj, w podwórku przyjmował swoich klientów. Sąsiedzi przyznają, że Tomasz D. handluje psami, ale nie wiedzieli nic o tym, że psiaki są chore i umierają w męczarniach. Niejasne jest także skąd Tomasz D. bierze pieski. W spotkaniu poza grupą ponad 40 (!!!) poszkodowanych biorą udział przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie. Inspektorzy obiecują działanie i zgłoszenie sprawy na policje: –   Czekamy na stworzenie listy osób pokrzywdzonych, następnie przygotowane zostanie zgłoszenie tej sprawy na policje. Przeprowadzana jest ankieta informacyjna wśród poszkodowanych, gdzie kupiony został pies, czy podpisana jest umowa, jakie objawy miał pies – mówi Karolina Winter z TOZ Szczecin. – Po raz pierwszy jest w sprawie tego człowieka jest tylu pokrzywdzonych jednocześnie. W 2015 pojawiały się pojedyncze zgłoszenia, tutaj mamy przykład masowej sytuacji. Tych osób jest kilkadziesiąt i jeżeli każda zezna to samo to mamy dowód na to, że do skandalicznych procederów dochodziło. Ten mężczyzna zmienia numer telefonu, trudno go namierzyć i weryfikować informacje na jego temat, w 2015 roku on działał na małą skalę, tamtejsze zgłoszenie dotyczyło chorego pieska, opis choroby zwiastował zarobaczenie albo parwowirozę, tamten klient zgłosił to na policję i do inspekcji weterynaryjnej. TOZ próbował umówić się z hodowcą na spotkanie, mężczyzna deklarował, że nie ma szczeniaków na sprzedaż i kazał się zgłaszać za kilka miesięcy. W międzyczasie miał kontrole z inspekcji weterynaryjnej, następnie przyjechał do biura TOZ i na protokole było napisane, że nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości – mówi Karolina Winter.

Tomasz D. pozostał jeszcze nienamierzony. Nie pojawia się w domu przy ul. Owczej, a osoby poszkodowane wymieniają informacje gdzie może mieć miejsce jego hodowla i gdzie obecnie przebywa. Adresów pada kilka i są to głownie informacje, które nie znajdują potwierdzenia. TOZ obiecuje aktywne działanie. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Poszkodowani nie mają wątpliwości, że Tomasz D. chore psy sprzedawał w pełni świadomie.

Do sprawy będziemy wracać – śledźcie nas na bieżąco na Facebooku.

Komentarzy: 47

  1. To jest straszne ale ludzie nauczcie się , że sami napędzacie ten biznes kupując w ten sposób zwierzęta. One cierpią bo są chętni na ich zakup po kosztach….

    1. Niestety, ale to prawda. Niedawno wyraziłam taką samą opinię. Mężczyzna musi ponieść konsekwencje tego bestialskiego czynu, ale… dopóki będą chętni wspierać pseudo hodowców, takie sytuacje będą codziennością. Psy umierające w męczarniach, pozbawione godności… Adopcja – to piękny i bardzo pomocny przejaw miłości – kto o tym myśli? Tyle ogłoszeń pozostaje bez odzewu… Czas się obudzić i przestać spełniać zachcianki własnej dumy. To bez wątpienia zmniejszy skalę przestępstwa.

    2. Ma Pani rację ale kluczowa jest cena. Hodowle żądają ogromnych pieniędzy nie każdego stać by tyle zapłacić a i to zdarza się, że otrzyma się psiaka z wadą genetyczną a hodowca nie poczuwa się do zwrotu choćby części z sumy, którą w dobrej wierze zapłacono za „zdrowego” pieska ze znanej hodowli.

      1. Człowieku jaki ty jesteś głupi…każdy dobry hodowca ma obowiązek (!) powiedzieć o jakiejkolwiek wadzie. Ja posiadam pieska rasy chihuahua z bardzo dobrej i znanej hodowli…cena była niższa ponieważ nie nadaje się na wystawy …pewna wada ją dyskwalifikuje….i tak często bywa ,że się obniża cenę z powodu wad…

      2. Co tym możesz o tym wiedzieć?! głupi jesteś…każdy dobry hodowca ma obowiązek (!) powiedzieć o wadzie…zazwyczaj ceny się obniża jeśli pies ma wadę…ja mam chihuahue z dobrej i znanej hodowli za którą zapłaciłam mniej ,ponieważ pewna wada ją dyskwalifikuje i nie ma wartości wystawowej…

      3. Co to za usprawiedliwienie? Rozumiem, że jak chcesz drogie perfumy ale Cię nie stać, to idziesz dokonać zakupu na parkingu pod marketem od szemranego „sprzedawcy”? A jak Cie nie stać na Mercedesa, to kupujesz kradzionego, czy może jednak wybierasz tańszą Skodę? Nie ma obowiązku posiadania psa rasowego, jak kogoś nie stać, to schroniska są pełne.

    3. My kupilismy maltanczyka z chodowli fci tydzien bylo ok teraz walczy o zycie .W KSIAZECZCE ZDROWIA MA SZCZEPIENIA WPISANE I PRAWIE NA PEWNO ICH NIE OTRZYMAL.DOWIEDZIELISMY SIE ZE PANI W TEJ HODOWLI MIALA JAKAS BAKTERIE.ZATAILA TO PRZED NAMI.NIE PODARUJE JEJ TEGO ZA TO JAK TO MALENSTWO CIERPI.

  2. Gdyby nie było nabywców….To przez takich jak wy cebulaków chore psy są produkowane na rają skalę, bo zawsze się znajdzie pazerny człowiek, który cgce zarobić na idiotach. Żal wam było pieniędzy ba zakup psa ze sprawdzonej, wiarygodnej hodowli…Żenada

    1. Szczera prawda to przez takich ludzi sa pseudochodowle. Przez pazernosc i pozerstwo. Kilka stowek mniej a ma sie rasowego pieska

    2. amen! Popyt czyni podaż. Szkoda, że każdy, chcący zaoszczędzić nie chce sobie uświadomić, ze jest współwinny porecederu.

  3. W 2016 zglaszałam sprawę na policję i do Toz, pisałam też do Pana z info Szczecin ale wtedy wszyscy mieli to gdzieś, na Facebooku stronach szczecińskich napisano do mnie że mam wszystko pokasowć mafia.

  4. Jesteście tak samo winni kupując psy jak ten handlarz!
    Nie jest wam wstyd????
    Oby policja wyciągnęła konsekwencje również od kupujących! Masakra na parkingach…przed domem…niech was diabli!

  5. Kupiłam także nieświadoma z psedochodowli maltanczyka jak się okazuje w typie, słono kosztowała bo 2500 zł ale.jest kochana i dziękuję że nie choruje

  6. Coś potwornego jak można męczyć take miłe zwierzątko. Wtym domu jest wszystko zarażone.Niszczyć tych potworów tego Pana wraz jego konkubiną. Spółka morderczej hodowli.

  7. Gdyby nie my, to ta sprawa nigdy nie wyszla by ma swiatlo dzienne. Poza tym prosze aby nie szufladkowac od razu wszystkich. Nie mial na drzwiach napisane „pseudohodowla”. Nie macie pojecia co przechodzily te zwierzeta, szczescie w nieszczesciu dalismy im ostatnie dni zycia w milosci, czego zapewne nigdy nie.doswiadczyly… a toz niech sie wezmie w koncu za robote bo nie dosc ze bazuje tylko na ustaleniach ludzi to, kazde zgloszenie umiejętnie olewa. Teraz sie boja ze ktos stolek straci?

    1. W Świecie internetu gdzie na każdym kroku pisze się o pseudohodowlach Bycie nie Świadomym gdzie sie kupuje psa jest ŚMIESZNE!!! Ludzie kupno żywej istoty to nie kupowanie zabawki !!!

    2. Nieszczęście polega na tym, że stara się Pani usprawiedliwić i tu chciałabym napisać coś eufemistycznego, ale nie potrafię więc napiszę wprost GŁUPOTĘ. Czas nauczyć się mądrze kochać zwierzęta. Ludzie, którzy kupili psy w ten sposób powinni się przede wszystkim wstydzić.

  8. Tak się kończy jak się szuka taniego rasowego psa.Wcale mi tych ludzi nie zal,wiedzieli co i gdzie kupują.Zal mi tylko tych piesków bo przez takich oszczędnych januszy skazywane są na męczarnie i śmierć.

  9. Czemu jedziecie po tych ludziach a nie po gosciu ktory sprzedawal i znecal sie? Przeciez to on krzywdzil a nie oni. A jak was stac zeby kupic drozszego to kupcie…bo 1000 czy 1700 to tez spora suma, pewnie wyplata tych co najbardziej pluja jadem. A teraz zastanowcie sie czy za miast kogos opluc nie lepiej siedziec cicho jak nie umiecie pomoc.

    1. Pies to żywa istota, w każdej chwili może się rozchorować. Na jego utrzymanie trzeba przeznaczyć konkretną cenę każdego miesiąca. Jeśli kogoś nie stać na wydanie 700 zł.więcej na psa to nie będzie go też stać na jego utrzymanie. Brakującą kwotę można odłożyć w ciągu kilku miesięcy i kupić psa rasowego z rodowodem. A jak nie, to w schroniskach jest mnóstwo psów za darmo, bardzo często również w typie rasy albo rasowych.

    2. Usprawiedliwiajcie się dalej… Kupowanie psa na parkingu, bez obejrzenia hodowli, brudnego i zanidbanego, bez umowy i sprawdzenia danych sprzedającego? Jeśli tak ktoś robi, to albo jest skończony,m idiotą albo wyrachowanym cwaniakiem, który chce przyoszczędzić. Innej opcji nie ma.

    3. Nie trzeba byłoby pomagać i żaden pies by nie cierpiał gdyby ci ludzie pomyśleli -to nie boli. Właśnie dlatego, że usprawiedliwiamy kupujących w ten sposób psy są produkowane przez bezduszne osoby a nie hodowane.

    4. Pomagamy za każdym razem. Trzeba pomagać, ale jak ludzie nie zaczną myśleć, to ta pomoc ciągle będzie potrzeba a psy cierpią. Jak kogoś nie stać to niech nie kupuje odradzam. Ja też nie mam Mercedesa jakoś da się z tym żyć, bez rasowego z pseudohodowli też by przeżyli. Niestety psy z tych miejsc nie zawsze mają to szczęście.

  10. Chcieli zaoszczędzić A słono popłyneli. Ludzie sami jesteście sobie winni !!! Przez takich jak wy istnieją pseudo!!!!

  11. Tomasz D. sprzedawał pieski informując, że to nie hodowla tyko suczka mu się oszczeniła.TOZ potwierdza ,że stosował taki bajer.Woził chore psy do weterynarzy w całym mieście a oni szczepili i prawdopodobie nie badali!!!Może leczycie tam naszych pupili.W tym procederze właśnie weterynarze najlepiej zarabiają na ratowaniu szczeniaków.Teraz nie życzą sobie podawania nazwisk?kto leczy zwierzaki na Jarogiewa w pałacyku?tam między innymi hurtowo można zaszczepić psy i nie jest to bynajmniej reklama dla kolejnych pseudohodowców

  12. Przez wiele lat hodowla miała wszystkie potrzebne certyfikaty i pozwolenia,
    a Tomasz D. należał do Kennel Club – hodowla DONO DELLA VITA/ http://www.kennelclub.pl/hodowcy-i-hodowle/d0972015-dono-della-vita-hodowla-wyrejestrowana-za-zlamanie-regulaminu/. Wtedy już zdarzały się podobne sytuacje jak obecnie ,TOZ nie był w stanie skutecznie walczyć z hodowcą ponieważ kontrole powiatowego lekarza weterynarii nie wykazywały nieprawidłowości. Kontrolowana hodowla domowa nie budziła zastrzeżeń a sprytny pan D. większość psów trzymał w innych miejscach pod Szczecinem. Jak widać można sprzedawać zwierzęta z pokazowej hodowli ale tak naprawdę hodować je w innym miejscu. Z relacji kupujących wynika, że proponował przywiezienie psów do domu lub w inne wskazane miejsce tłumacząc, że jest spoza Szczecina i ukrywał, że ma hodowlę na dużą skalę.
    Rozumiem, że osoby kupujące psy przed 2015 rokiem nie były cebulakami/ jak napisał jeden z komentujących/ i takich nabywców należy żałować ,jeżeli psy okazały się chore.Obecnych oszukanych przez Tomasza D. można z nim zrównać a nawet obarczać ich całą winą?Przez wiele lat mimo zgłoszeń policja, media i US nie reagowały. Obecnie gazety, portale, radio i telewizja zainteresowały się sprawą.Najważniejsze jest teraz namierzenie miejsc, w których Tomasz D. trzyma zwierzęta i odebranie mu ich.Słusznie stawiane jest również pytanie dlaczego lekarze weterynarii wiedząc skąd pochodzą psy nie reagują i nie zachowują się zgodnie z etyką lekarską.

  13. Witam gdzie można zgłaszać tą sprawę? Też zakupiliśmy pieska od tego pana tyle że nasz jest zdrowy i pod stałą kontrola lekarza .

  14. Piesek za 1000 zł to czego się spodziewacie. Maltanczyki w miocie rodza się po 2-3. Za krycie w normalnej hodowli to jest 3000-4000 zł. Progesteron żeby wiedzieć kiedy kryć k,armienie suki ciężarnej, usg, odrobaczaniew ciąży, weterynarz pod telefonem naczas porodu, czasem cesarka, karmienie szczeniąt, szczepienie, odrobaczania, znakowanie, przegląd miotu i hodowli, karty krycia i miotu i metryki, wyprawki i Wam się ludzie wydaje że to się da jak zaplacicie za szczenię 1000 zł!
    Maltanczyki są bardzo wrażliwe i delikatne więc to normalne że jak się nie ma doświadczenia to tak się kończy. .. A prowadzenie hodowli to nie tylko koszty tego jednego miotu trzeba utrzymać weterany, zapłacić czynsz, wodę prąd, jedzenie, witaminy, szczepienia dorosłych, odrobaczanie całego stada po każdym miocie i dezynfekcja całej hodowli, podatki, składki członkowskie, uprawnienia hodowlane, wystawy….
    no ale cóż przecież nie kupimy dziecku zabawki za 4000, za 1000 to już i tak drogo…dla mnie dostali co chcieli. Kupujesz taniego szczeniaka resztę jego normalnej ceny rynkowej z rodowodem, zaplacisz weterynarzom. Jak nic zmieniam zawód, bo Polacy się tyle lat nie zmieniają

  15. W pogoni za „tanio”…. jest popyt jest i podaż.
    Wielbiciele podróbek podnoszą larum jacy to biedni i oszukani. Żenada! Sami nakręcacie taki ” biznes” kupując zwierzęta z szemranego źródła by potem pochwalić się przed sąsiadami posiadaniem pseudorasowca! Poszpanować się chciało z podróbą, nakręciło się haniebny biznes i wszyscy wokół winni tylko nie kupujący w taki sposób! Hańba dla każdego cywilizowanego człowieka. Jesteście tak samo winni jak ten handlarz!

  16. Mordercza hodowla kwitła bo znajdowała nabywców. Najpierw łamiąc prawo kupowali psy z parkingu czy ulicy a teraz wielce pomstują. Ludzie tacy jak wy są przede wszystkim odpowiedzialni za cierpienie tych niewinnych zwierząt. Kupowaliście bo tanio. Nie ważne gdzie, nie ważne w jakim stanie. Szukając winnych zacznijcie od siebie.

  17. Mnie się wydaje dziwne: rozumiem ruchliwy zwierzak zawija się w dwa dni z powodu robaków? Ja rozumiem wirus- to szybko maluchy zabiera, ale robaki? Coś nie halo… Słowa weterynarza też wiele mówią między wierszami. Widziałby te robaki.

  18. Gdyby opieka społeczna się zajęła tą patologiczną rodziną to żadnej hodowli by nie było. Hodowla znajdowała się na ul. Owczej w Kijewie. Dom na Owczej należy do konkubiny Tomasza D. Barbary K. Jej synek to znany na YouTube Lord Kruszfil, który jest nieletni i pije, prowadzi samochód itd. kolejne jej dziecko ma 9 lat i z tymi psami się wychowywał. Chodził do sprzedania 59 i stykał się z innymi dziećmi. Co do Tomasza D. to jego kolejny nieudany interes, wcześniej był sklep z odzieżą używaną, bar na Shellu. A czy osoby piszące ten artykuł wiedzą, że Tomasz D. posiada również konie i zadali sobie trudu by dowiedzieć się co z nimi? Patologia rodziny K. sięga głębiej i tu chodzi o dzieci więc gdzie w tej sytuacji jest opieka społeczna?

  19. Śmiać mi się chce , najpierw kupują szczeniaka po taniości , później mają pretensje , czego oczekujecie za 1000 zł , ładnego zadbanego zdrowego szczeniaczka najlepiej jeszcze rasowego ? Masakra .Nie wiem czy ludzie są aż tak głupi czy aż tak naiwni .Przecież jeżeli ktoś sprzedaje masowo i po kosztach to coś nie gra. Szumu dużo było a gość nadal sprzedaje szczeniaki pod marketami , widocznie naiwnych nie brakuje . Szkoda psiaczków ale ludzie sami napędzają ten chory interes .

  20. Szumu było dużo i ucichło , pan nadal z powodzeniem sprzedaje biedne szczeniaczki z bagażnika pod sklepem , pseudo miłosników zwierząt chcących się chwalić rasowym maltańczykiem za tysiaka nie brakuje . Szkoda słów . Idioci byli i będą , zaczną aferę jak szczeniaczki okazują się chore jacy to oni biedni poszkodowani .