piątek, 12 stycznia 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Prezydent Krzystek: Netto Arena to nie jest obciach dla miasta

Aktualności, Miasto

O spalarni, bulwarach i przygotowaniu Bezpartyjnych do wyborów samorządowych rozmawiamy z Prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem.

Nie jest Pan już znudzony wielotygodniową rozmową na temat nabrzeży na Wałach Chrobrego? Dynamika tej dyskusji jest bardzo duża, a do wspólnych wniosków i do modernizacji nabrzeża coraz dalej.

Jestem zaskoczony przebiegiem całej tej sytuacji. Do tej pory nasza współpraca układała się bardzo dobrze. Mieliśmy nawet podpisane porozumienie o współpracy i przejęcie udziałów. Cel był jasny – doprowadzenie do porządku najbardziej reprezentacyjnej części nabrzeży nad Odrą, wszystko inne zrealizowaliśmy, został fragment, którego estetyka dziwi turystów i irytuje mieszkańców…

Panie Prezydencie, ile trwały rozmowy z Komisarzem Brzezickim? Ostatnie wypowiedzi, o których zresztą już rozmawialiśmy wcześniej, są bardzo konfrontacyjne. O co chodzi Komisarzowi gdy mówi, że jeżeli „nabrzeża będą miejskie, to być może nie będą polskie”?

Jestem zniesmaczony tą wypowiedzią, to jest kwestionowanie polskości Szczecina. Całkiem niedawno jeden z celebrytów polskich próbował Szczecin przekazać w formie rozliczeń Niemcom. Sytuacja była niepoważna, ale jeżeli ktokolwiek sugeruje, że jeżeli coś jest w rękach miasta to jest niepolskie to jest to niebezpieczne politycznie nadużycie. Działania podejmowane przez drugiego wspólnika są wrogie wobec Żeglugi Szczecińskiej, odwołano członka rady nadzorczej z ramienia miasta. Nie spodziewam się żadnych kroków dążących do załagodzenia tej sytuacji. Jest to działanie niepartnerskie i nielojalne, szczególnie w kontekście działań, które wymagają dużych nakładów finansowych i współpracy.

Nasza ubiegłotygodniowa rozmowa w Radiu Plus odbiła się szerokim echem. Powiedział Pan jakie były kulisy współpracy pomiędzy udziałowcami spółki Polsteam Żegluga Szczecińska przed zlotem Żaglowców The Tall Ship Races 2017.

Tak, 500 tysięcy złotych za dwa tygodnie. Tyle od nas zażądano. Skończyło się na kwocie ponad 200 tysięcy złotych, a to i tak dużo za dużo. Miało to miejsce w chwili gdy były już zaproszone żaglowce i gdy podział miejsc cumowania także był znany. Padły słowa, że jeżeli nie zapłacimy to możemy sobie tej imprezy nie organizować.

Ujawnienie tej informacji nie przybliża chyba magistratu do porozumienia z PŻM.

Nie chcieliśmy o tym mówić, ale sytuacja się zmieniła. Jak już mówiłem, wytłumaczyliśmy to sobie jako „wypadek przy pracy”, bo spółka jest w fatalnej sytuacji finansowej.

PŻM tłumaczy, że są to nabrzeża warte więcej niż wycena, która została dokonana za czasów zarządzania Pawła Szynkaruka.

Zaznaczam kolejny raz – nabrzeża o których mowa są reprezentacyjne, nie mają charakteru gospodarczego i nie będą go mieć. Mogą tu stawać jednostki takie jak żaglowce, marynarka wojenna, większość z nich gościmy w Szczecinie nie pobierając opłat – traktujemy żaglowce jako gości honorowych. Na tym nabrzeżu trudno zarobić, bo tam nie przeładowuje się towarów tylko stoją tam jednostki reprezentacyjne. Jak zabudować tą przestrzeń? To teren do spacerów, rekreacji…

Rozmawiał Pan z radnymi Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie?

Moje rozmowy z Ministrem Gróbarczykiem zawsze były obiecujące, inaczej jest na linii magistrat – Paweł Brzezicki. Zależy nam na wspieraniu PŻM, ale musi on prowadzić racjonalną politykę, również w stosunku do miasta, nie jesteśmy wrogami. Nabrzeża w rękach Szczecina to jest racjonalne podejście, wykazujemy troskę, życie nad Odrą kwitnie pod auspicjami miasta. A wypowiedzi radnych są bardzo dyplomatyczne. Są w trudnej sytuacji. Bronią rzeczy beznadziejnej.

Jaka jest na ten moment sytuacja Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów? Niektóre media i niektórzy radni mocno obawiają się czy dotacja unijna przy tej inwestycji nie jest zagrożona?

W tej chwili trwa weryfikacja i przejęcie kontroli nad procesem technologicznym. To jest bardzo nowoczesny obiekt, ale i bardzo skomplikowany technologicznie. Nie ma takiego w Szczecinie. Musi spełnić wszystkie wymagania ekologiczne. Jak będziemy gotowi i pewni, że wszystkie procesy są prawidłowo realizowane to przekażemy tę informację. Nie mam informacji o zagrożeniu, rozumiem emocje, ale wiem, że śmieci zwożone są na bieżąco i są bunkrowane by oceniać proces spalania. Nie widzę zagrożeń na ten moment więc mogę wszystkich uspokoić.

Miasto pochwaliło się nowym sponsorem tytularnym dla Hali Widowiskowo-Sportowej przy ul. Szafera. Netto Arena nie brzmi prestiżowo.

Netto jest firmą, która jest mocno zakorzeniona w Szczecinie, zatrudnia pracowników…

Ale nie jest to marka prestiżowa.

Ktoś mógłby powiedzieć, że poprzednio były nawozy. I to było prestiżowe? Ale ja uważam, że ani Netto ani Grupa Azoty nie zasługują by nazywać ich niegodnymi partnerami do bycia sponsorem tytularnym naszego obiektu. Negocjacje trwały kilka tygodni, były konieczne zgody korporacyjne w siedzibie głównej Netto w Danii. Umowa jest korzystna finansowo dla miasta i współpraca będzie rozwijana na wielu płaszczyznach. Patrzę z optymizmem, bo Netto chce być aktywne w organizacji wydarzeń, które będą mieć miejsce na Netto Arenie. Poza tym, jeden z dyskontów jest sponsorem Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej. Czy ktoś mówi, że to nie jest prestiżowe? Kwota jest zacna, ale nie możemy jej udostępnić, bo zażyczył sobie tego nasz partner biznesowy, który funkcjonuje na bardzo konkurencyjnym rynku.

Odnośnie spalarni – Małgorzata Jacyna-Witt udostępniła na swoim Facebooku wiadomość anonimową z której wynika, że sytuacja spalarni wcale nie jest dobra i doszło do sporej ilości nieprawidłowości.

To mało poważne, żeby dyskutować o sensacjach Pani radnej, a do tego podpartych anonimowymi donosami. Mogę za to przypomnieć historię. Sytuacja inwestycji z której po kilkunastu miesiącach budowy schodzi generalny wykonawca nigdy nie jest łatwa. Tym bardziej, że wykonał zdecydowaną większość prac, wyposażył obiekt…i samowolnie opuścił budowę. Przypomnę, że natychmiast otrzymaliśmy 30 mln złotych w ramach gwarancji bankowej. Wprowadzenie na plac budowy kolejnej firmy wymagało nie tylko postępowania przetargowego, ale i długotrwałej inwentaryzacji. Nowy wykonawca z kolei uruchamiał instalację, którą montowali poprzednicy. Były niespodzianki ale wierzę, że to już za nami.  Wolałbym raczej aby radni kibicowali miejskim inwestycjom zamiast formułować publiczne oskarżenia.

Na jakim etapie jest pozyskiwanie środków na budowę kolei metropolitalnej – wspaniała inwestycja, ale czy nie obawia się Pan blokady tej inwestycji ze strony rządowej? Potrzeba wielkiej dotacji.

Dofinansowanie zewnętrzne mamy w zasadzie pewne. O to więc jestem spokojny. Większym wyzwaniem są jednak przetargi i sytuacje gdy firmy żądają więcej środków niż planowano. Wiemy, że PKP otworzyło pierwsze oferty i faktycznie są wyższe. W ciągu kilku tygodni powinniśmy mieć informacje w tej sprawie. Liczę, na pozytywne zakończenie. Trudno też sobie wyobrazić by ktoś chciał te inwestycję blokować. To jest zbyt duży i  ważny dla wielu mieszkańców projekt, aby stawał się przedmiotem gierek. Wykonaliśmy mnóstwo pracy, żeby dobrze przygotować tę inwestycję. W przeszłości opowiadali się za nią przedstawiciele wszystkich opcji politycznych. Wierzę więc, że uda się nam ruszyć.

Które części tego zadania będą najtrudniejsze? Mówi się, że to jedna z najbardziej spektakularnych inwestycji w historii Szczecina i obszaru metropolitalnego.

Tak, temu projektowi dorównywać może Obejście Zachodnie, a w samym Szczecinie węzeł na Łasztowni z mostem Kłodnym. Wracając do kolei sądzę, że największym wyzwaniem będzie skorelowanie wszystkich inwestycji wchodzących w skład SKM. Pamiętajmy, że to nie tylko tory i pociągi. To także centra przesiadkowe, nowe węzły, parkingi i cała infrastruktura. Zrobienie tego wszystkiego w jednym czasie będzie trudnym zadaniem. Szczególnie patrząc na to jak dziś wygląda rynek budowlany. Nie jest on przychylny inwestorom, a publicznym to już szczególnie.

W jakiej kondycji jest ruch Bezpartyjni – czy zdradzi Pan nazwiska, które przykładowo wystartują do Rady Miasta czy Sejmiku?

Bezpartyjni to ruch, zwykłych ludzi , samorządowców, którzy normalnie pracują , zajmują się sprawami swoich  gmin, miast. Dlatego o bezpartyjnych jest mniej w telewizjach i gazetach. Proszę uwierzyć, że jest nas coraz więcej. Ludzie są zmęczeni polityką partii, ciągłym konfliktem na poziomie krajowym i raczej nie chcą aby ten konflikt przenosił się na poziom lokalny. Dlatego wokół bezpartyjnych jest coraz więcej ludzi.

Czy rozmawia Pan o ewentualnej współpracy wyborczej z Nowoczesną i SLD?

Nie.

Kto może zostać nowym przewodniczącym Rady Miasta? PiS forsuje swoją kandydatkę, a z Pana wypowiedzi podczas sesji wywnioskowałem większe przekonanie do Dawida Krystka z SLD.

Zaproponowałem rotacyjność, na początku kadencji, jako element porozumienia programowego dla Szczecina. Ale decyzje w sprawie przewodniczącego leżą w kompetencjach radnych.