piątek, 12 stycznia 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Rekonstrukcja rządu – dr Piotr Chrobak komentuje

Aktualności

Rekonstrukcja Rządu – rzeczywiste zmiany, czy tylko przetasowania w ministerstwach? Dr Piotr Chrobak, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego dla „Tygodnika Szczecina” i portalu Szczecin Non Stop


Stało się, po wielomiesięcznych zapowiedziach nastąpiła długo oczekiwana rekonstrukcja Rządu. Jednak tu pojawia się pytanie, na ile wspomniana rekonstrukcja jest rzeczywistą zmianą, a na ile tylko pewnym przetasowaniem w poszczególnych ministerstwach?

Pamiętajmy, że wcześniejsza zmiana na stanowisku Prezesa Rady Ministrów nie spowodowała, że premierem została osoba spoza Rządu, tylko dotychczasowy wicepremier Mateusz Morawiecki, który wchodził w skład Rządu Beaty Szydło od samego początku.

Właściwie to jedynym nowym ministrem w Rządzie jest Joachim Brudziński dotychczasowy wicemarszałek Sejmu. Pozostałe osoby awansowały ze stanowisk wiceministrów lub podsekretarzy stanu. Doszło również do przesunięć między poszczególnymi resortami.
Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, kogo już w tym Rządzie nie ma. Należy zwrócić uwagę, że z Rady Ministrów zostały usunięte najbardziej kontrowersyjne osoby, które swoimi działaniami osłabiały wizerunek Rządu. Chociaż jest tu zawarty pewien element ryzyka, na który postanowił się zdecydować Jarosław Kaczyński. Chodzi o to, że ministrowie którzy odeszli, byli zarówno mocno krytykowani przez opozycję, jak i byli idolami twardego elektoratu PiS. Dlatego zabieg ten, z jednej strony może się odbić pozytywnie na i tak już wysokich sondażach wyborczych dla PiS, gdyż opozycja nie będzie miała pretekstu do krytykowania mocno kontrowersyjnych działań odwołanych ministrów. Jednak z drugiej strony wcześniejsze odwołanie popularnej w twardym elektoracie PiS Beaty Szydło, a następnie lubianych ministrów może być niezrozumiałe dla tego elektoratu. Mimo to wydaje się, że z powodu braku alternatywy, Jarosław Kaczyński może spać spokojnie, gdyż ludzie Ci i tak nie mają możliwości głosowania na inną partię niż PiS, gdyż ugrupowanie to praktycznie zmonopolizowało prawą stronę sceny politycznej.
Patrząc na dokonane zmiany, to chyba największym zaskoczeniem tej rekonstrukcji jest dymisja Antoniego Macierewicza z funkcji Ministra Obrony Narodowej, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę jego dużą popularność w kręgach słuchaczy Radia Maryja. Mógł się o tym przekonać prezes PiS podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej, kiedy tłum skandował imię odwołanego ministra. Jednak wydaje się, że wspomniana dymisja jest efektem nie tyle złej oceny zmian dokonanych przez ministra Macierewicza w Wojsku Polskim, a raczej ostrego konfliktu z prezydentem Andrzejem Dudą. Najprawdopodobniej jego odejście było warunkiem postawionym przez Prezydenta RP, kiedy toczyły się negocjacje między Jarosławem Kaczyńskim, a Andrzejem Dudą w sprawie podpisania budzącej wiele kontrowersji ustawy reformującej sądownictwo. Choć pojawiły się też głosy – chodzi o wypowiedź Ludwika Dorna – że wpływ na dymisję miała także sprawa Bartłomieja Misiewicza, która mocno nadszarpnęła wizerunek PiS. Jednak na ile Pan Macierewicz poniósł porażkę zobaczymy dopiero wówczas, kiedy okaże się na jakim stanowisku ostatecznie zostanie ulokowany.

Natomiast równie wielkim zaskoczeniem co odwołanie, była informacja dotycząca tego kto zastąpił Antoniego Macierewicza. Przejście Mariusza Błaszczaka z MSWiA do MON można odebrać jako pewne osłabienie jego pozycji, gdyż resort spraw wewnętrznych jest ważniejszą instytucją. A to oznacza, że objęcie kierownictwa nad MSWiA przez Joachima Brudzińskiego należy ocenić jako jeszcze większe wzmocnienie – i tak już dużej – jego pozycji w PiS.
Co do odwołania Konstantego Radziwiłła, to wszystko wskazuje na to, że jest to gra na zwłokę z protestującymi lekarzami. Jednak sytuacja w służbie zdrowia z dnia na dzień robi się katastrofalna i PiS raczej wcześniej niż później będzie musiało zmierzyć się z tym problemem. Z kolei odejście Witolda Waszczykowskiego ma zapewne poprawić nasz wizerunek w UE, gdyż będąc ministrem spraw zagranicznych zaliczył sporo mało dyplomatycznych wypowiedzi. Podobnie dymisja Jana Szyszki ma zapewne załagodzić spór z Unią o wycinkę Puszczy Białowieskiej.

W przypadku pozostałej trójki ministrów, to ze względu na fakt, iż nie wzbudzali takich kontrowersji jak wyżej wymienione osoby, a tym samym wzbudzali mniejsze zainteresowanie mediów, to ich odejście raczej nie będzie miało większego wpływu na notowania PiS.

Inną kwestią, na którą należy zwrócić uwagę, to fakt, że mamy już dwóch ministrów z Pomorza Zachodniego. Mimo iż Marek Gróbarczyk kieruje ważnym dla Pomorza Zachodniego ministerstwem, to jednak dopiero powołanie w skład Rządu Joachima Brudzińskiego może okazać się bardzo korzystane dla naszego regionu. Chodzi oczywiście o jego nieporównywalnie większą od ministra Gróbarczyka pozycję w PiS. Pozycję, której premier Morawiecki nie powinien lekceważyć.

Jeżeli Joachim Brudziński jako minister wykaże się nie tylko w skali kraju, ale także dla Pomorza Zachodniego w tym i Szczecina, to PiS ma szanse pierwszy raz w historii pokonać Platformę w naszym regionie. Zwłaszcza, że wspomniana już przeze mnie afera domniemanej korupcji i plagiatu pracy doktorskiej jakiego miał się dopuścić sekretarz generalny i zachodniopomorski baron PO Stanisław Gawłowski, na pewno PiSowi w tym pomoże.