środa, 14 marca 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

PŻM to matecznik Prawa i Sprawiedliwości

Aktualności, Biznes

Takie jest stanowisko marszałka Olgierda Geblewicza i posła Norberta Obryckiego. W ten sposób odnoszą się do ostatnich rewelacji dotyczących wydatków państwowej firmy dokonanych kartami płatniczymi.

O nieprawidłowościach w funkcjonowaniu jednej z najważniejszych firm w regionie, jaką jest Polska Żegluga Morska, mówi się już od dawna. W poprzednim tygodniu apel o odwołanie Pawła Brzezickiego z funkcji zarządcy komisarycznego wystosowały lokalne struktury NSZZ „Solidarność”. Chwilę później pojawiły się informacje dotyczące wydatków ze służbowych kart niektórych pracowników. Na ujawnionych fakturach znajdują się drogie cygara, biżuteria czy ekskluzywna bielizna.

– Polska Żegluga Morska znajdowała się w szczególnie dramatycznej sytuacji. Oczywiście wcześniejszy zarząd tak komplikował dokumenty księgowe, że dochodzenie do tych faktycznych strat i powodu tego, zabiera znaczne ilości czasu – powiedział w rozmowie z Radiem Maryja Marek Gróbarczyk. – To chyba jeszcze nie koniec tych wszystkich informacji, które w końcu wydobędziemy z tego przedsiębiorstwa.

Minister, tak jak większość przedstawicieli partii rządzącej, przyczyn złej kondycji państwowej firmy upatruje w ośmioletnich rządach koalicji PO-PSL.

Z tego powodu Olgierd Geblewicz i Norbert Obrycki kolejny raz postanowili przedstawić swoje stanowisko dotyczące PŻM-u i jej przeszłości.

– Od dłuższego czasu jesteśmy uspokajani przez polityków PiS i komisarza Pawła Brzezickiego, że firma ma świetne wyniki finansowe i wszystko jest w jak największym porządku. Nie ma jednak na to realnych dowodów. Wydarzenia ostatniego tygodnia są przykładem desperackiej obrony przez atak. Chcą przykleić Platformie odpowiedzialność za tę spółkę – uważa marszałek Geblewicz.

Zdaniem polityka PO jego partia nigdy nie miała wpływu na losy Polskiej Żeglugi Morskiej.

– Nigdy żadna osoba kojarzona z Platformą nie pracowała w PŻM-ie. Natomiast był to bastion ministra Brudzińskiego, który bronił tego zamkniętego układu – mówi Olgierd Geblewicz.

Zaznacza przy tym, że Ministerstwo Skarbu Państwa nigdy nie miało wpływu na obsadę najważniejszych stanowisk w tej firmie. Wynika to z konstrukcji spółki, w której organem odpowiedzialnym za powołanie prezesa jest rada pracownicza. Platforma chciała przekształcić firmę w spółkę prawa handlowego, by wprowadzić tam radę nadzorczą, w miejsce działaczy i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości tam wówczas i obecnie zatrudnionych.

– Prezydent Lech Kaczyński zawetował możliwość przekształcenia PŻM-u. Dlatego to pan Brudziński krył te osoby, które wydawały pieniądze na brylanty. Udawanie, że PO ma cokolwiek wspólnego z tymi wydatkami jest obracaniem kota ogonem – mówi Geblewicz.

Poseł Obrycki zaznacza, że to oświadczenie jest próbą zaproszenia polityków PiS do poważnej rozmowy dotyczącej przyszłości PŻM-u, która ginie w świetle publikowanych ostatnio rewelacji dotyczących zakupu bielizny i cygar.

– Złożyłem w tej sprawie interpelację i oczekuję poważnej odpowiedzi. To co się dzisiaj dzieje jest wynikiem braku transparentności. Czasy się zmieniają, ale ci sami ludzie wciąż rządzą w PŻM-ie. Parlamentarzyści nie mają dostępu do ważnych informacji. Wyciągamy dłoń do poważnej dyskusji na Zachodniopomorskim Zespole Parlamentarnym – mówi poseł Obrycki.