niedziela, 18 marca 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Walka o życie młodej mamy!

Aktualności, Miasto

Natalia Krawczyk z Polic walczy z ciężkim nowotworem płuc, który daje przerzuty. Walka trwa już wiele miesięcy i niestety kosztuje coraz więcej stąd apel do mieszkańców naszego regionu o wsparcie. Już w sobotę odbędzie się wydarzenie charytatywne w Jasienicy, którego celem będzie wsparcie młodej kobiety. Pani Natalia opowiedziała „Tygodnikowi” jak wygląda jej walka z chorobą. Niestety leczenie nie przebiega bezproblemowo czemu winny jest także szpital w Zdunowie, który naraził pacjentkę na ogromny, niepotrzebny stres…

Dla młodej kobiety diagnoza była szokiem: – Siedem miesięcy po urodzeniu dziecka borykałam się z problemem bólu pleców. Najpierw lekarz rodzinny powiedział, że to od noszenia malucha. Ból nie ustępował, prywatna rehabilitacja nie dawała efektu, neurolog nic nie zauważył. Mijały kolejne miesiące bólu, badano kręgosłup, nic nie naciskało na nerwy i tak leczono mnie np. u ortopedy. Traciłam energię, czułam ogromny ból podczas leżenia czy siedzenia. Mój mąż nie wytrzymał i tak w lipcu 2016 zrobiliśmy kompleksowe badania prywatnie – mówi Natalia Krawczyk. Badania wskazały ogromną ilość płynu w płucach. Brak wcześniejszej diagnostyki zaskoczył lekarzy. Potem sprawy potoczyły się szybciej, stwierdzono kilka guzków, na Pomorzanach ściągnięto płyn z płuc i pobrano wycinki do badań histopatologicznych: – Zdiagnozowano nowotwór złośliwy płuca. Udało mi się dostać na terapię celowaną i przez 14 miesięcy stosowałam lek, dobrze na niego zareagowałam, guzy się zmniejszyły, ale lek niestety przestał działać. Od początku grudnia nic nie jest robione, ciągle są jakieś problemy i wątpliwości, a wiem, że niestety czas działa na moją niekorzyść. Mówiono o wycięciu całego płuca, ale gdy pojawił się przerzut okazało się, że operacja odpada całkowicie. Przewidziano chemioterapię i radioterapię – mówi Pani Natalia.

 

Doświadczenia Pani Natalii z leczenia w szczecińskim szpitalu w Zdunowie śmiało można nazwać traumatycznymi. Do chemioterapii nie doszło: – 15 stycznia pojechaliśmy do szpitala po czym okazało się, że mój onkolog jest na urlopie, a lekarki nie wiedziały, że nie zostałam o tym poinformowana. Przez trzy godziny lekarki próbowały się z nim skontaktować. Zabraliśmy stamtąd dokumenty, to było jedno z najbardziej traumatycznych wydarzeń w moim życiu. Zresztą cały pobyt w szpitalu w Zdunowie nie oceniam najlepiej, ja już podczas rozmów z lekarzem czułam się jakbym była skazana na śmierć i powinnam sobie wybierać trumnę. Udaliśmy się po tym zdarzeniu do Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii i tam leczę się do dzisiaj – mówi Pani Natalia.                    Stres związany z leczeniem oraz tym jak wyglądała organizacja życia w szpitalu spowodował, że kobieta czuła się zdecydowanie gorzej. Nasza rozmówczyni przyznaje, że dochodziła do siebie po tym szoku przez kilka dni: – Dzięki Bogu pomogli nam lekarze ze Strzałowskiej, którzy nas uspokajali – dodaje.

 

34-letnia mieszkanka Polic, aktywna zawodowo, piękna kobieta, matka 4-letniej córeczki – Natalia Krawczyk nie zamierza się poddawać w tej trudnej walce. Rodzina nie ukrywa jednak, że regularne wizyty w Warszawie i drogie leczenie farmakologiczne po kilkunastu miesiącach wykończyły domowy budżet. Pani Natalia długo nie chciała prosić o pomoc, ale teraz nie ma już wyjścia. Walkę dzielnej Policzanki można wspierać także wpłacając pieniądze na konto:03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 tytułem FON-SUB-KRA-02