sobota, 14 kwietnia 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Zawodowe, życiowe, miłosne – czym jest wypalenie i jak sobie z nim radzić? FELIETON

Aktualności

– Helenka?! – pyta niepewnym głosem jedna. Delikatny uśmiech, który się pojawia na twarzy pani Helenki szybko ustępuje miejsca smutkowi. – Pewnie  chciałaś powiedzieć, że dobrze wyglądam, ale kłamać nie potrafisz – pada cięta riposta. – Wyglądasz na taką zmęczoną, jakby wypaloną… Panie oddalają się niespiesznym krokiem oddając się rozmowie. Ja na pozostaję w parku na ławeczce i korzystając ze słońca oddaję się rozmyślaniom. Felieton Małgorzaty Krawczak dla portalu Szczecin Non Stop i Tygodnika Szczecina.

Poczucie zmęczenia i wypalenia to coraz częstsze zjawisko. Wcześniej było mocno utożsamiane z pracą zawodową, która była tak wymagająca, absorbująca i stresująca, że poza zmęczeniem i comiesięcznej pensji generowała niewiele więcej. Współcześnie zjawisko wypalenia bez większych zahamowań wkracza w życie osobiste i zbiera swoje żniwo u coraz młodszych osób.

Wypalenie to stan, w którym czujemy niemoc w stosunku do tego, co wokół nas oraz rezygnację z siebie, ze swoich marzeń. To stan, w którym sens życia, nie dość, że bardzo mglisty, to jeszcze nie zależy od nas.

Źródeł wypalenia jest bardzo wiele, jednak wszystkie one wypływają z jednego źródełka – toksycznej relacji z czymś lub z kimś. To jest taka relacja, bez której czujemy się gorsi i słabsi. Papieros, alkohol czy praca, które dyktują nam, jak mamy żyć. Bez używek, bez pracy czujemy się nijacy, mniej pewni siebie. Niby wiemy, że nie tędy droga, jednak nie mamy siły z niej zejść. Ponadto nadmiar pracy sprawia, że nasz umysł i organizm są zbyt długo przeciążone. I nie tylko o pracę zawodową tu chodzi. Praca dla naszego mózgu to również opiekowanie się innymi, zabieganie o ich względy, o ich uważność, o ich aprobatę dla swoich osiągnięć. Wszelkie starania się to praca, która może być emocjonalnie obciążająca, gdy poświęcamy się dla innych, dla sprawy i odczuwamy coraz mniejszą satysfakcję. Taka praca może być też emocjonalnie uskrzydlająca, gdy efektem naszych starań są wzajemne relacje oparte o miłość czy zwykłą serdeczność.

Obciążenia emocjonalne kumulują się w nas latami i wynikają nie tylko z zabiegania o coś czy o czyjąś uwagę. One wynikają też poczucia nadmiernej odpowiedzialności z swoją pracę, za członków swojej rodziny czy za członków pewnej społeczności, do której należymy. To, co dolewa oliwy do ognia, to porównywania się z innymi oraz niezwykle niebezpieczne „co ludzie powiedzą?!”

Takim oto sposobem osłabiamy swoją osobowość i żeby nikt się w tym nie połapał, ubieramy maski, czyli ukrywamy przed światem to, co uważamy za swoją słabość. A słabością przeważnie jest lęk przed tym, że inni odkryją naszą tajemnicę, którą może być nieporadność, niepewność życiową, tęsknota za innym życiem, za innym sobą. Słabością jest też wstyd i poczucie winy związane z tym, że nasze działania nie przynoszą spodziewanych efektów. Pod przykrywką uśmiechu i innych zachowań ukrywamy swoje prawdziwe JA. Z czasem przyzwyczajamy się do takiego życia, do swoich zachowań i reakcji innych. Przeważnie nie jesteśmy nawet świadomi tego, że to, jak się zachowujemy nie jest nasze. A dowiadujemy się o tym często po latach, gdy dopada nas wewnętrzna niemoc, gdy relacje z innymi są już bardzo napięte, gdy ciało wysyła coraz więcej uciążliwych sygnałów i gdy przestaje cieszyć to, czego wcześniej pragnęliśmy.

Aby wydostać się z tych pułapek życiowych, warto zadać sobie pytanie – dla kogo żyję? Dla siebie czy dla innych? Za co inni mnie szanują? A za co ja szanuję siebie? Osoby słabe zajmują się innymi, zapominając o sobie i doświadczają wypalenia. Osoby silne zajmują się innymi stale pamiętając o sobie.

Kogo szanujesz – tego, którego uważasz za słabego czy za silnego? Tego, który jest wypalony i przygnębiony życiem czy tego, który jest pełen witalności i radości życia? Jak to jest z szacunkiem do siebie?