poniedziałek, 16 kwietnia 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

PiS spada, opozycja rośnie – sondażowy wiatr zmian okiem politologa

Aktualności, Miasto

Sondażowe wzloty i upadki, czyli jak się utrzymać na powierzchni politycznego oceanu – pisze dr Piotr Chrobak, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Zapewne nikogo nie zaskoczy stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach partie polityczne praktycznie na wszystkie swoje działania patrzą przez pryzmat słupków poparcia. Decyzje są uzależniane od korzyści, jakie mogą się pojawić w postaci dobrych notowań w sondażach. W tym wszystkim pewien wyjątek stanowi PiS, który w części swoich działań sprawiał wrażenie jakby zupełnie nie przejmował się opinią publiczną.

Co ciekawe, mimo szeregu odważnych, a nawet kontrowersyjnych reform, PiS cały czas zyskiwał na popularności. Jego notowaniom nie zaszkodziła reforma wymiaru sprawiedliwości, częściowo nowa obsada Trybunału Konstytucyjnego, obniżenie emerytur dawnym członkom aparatu bezpieczeństwa, pozytywnie zweryfikowanym po 1989 r., strajki młodych lekarzy, czy próba zaostrzenia przepisów aborcyjnych, mimo iż wspomniane działania wywoływały dość duże protesty społeczne. Szczególnie trzeba tu wymienić manifestacje w obronie sądów oraz przeciwko zaostrzaniu przepisów aborcyjnych, jakie były organizowane przez opozycję lub środowiska z nią związane. Co ciekawe, notowania PiS nie tylko nie spadały, ale nawet rosły. Również opozycja nie była w stanie podjąć działań, które pozwoliłyby jej pozyskać nowych zwolenników.

Właściwie pierwsze poważne tąpnięcie w sondażach nastąpiło w momencie, kiedy po rekonstrukcji Rządu, była premier Beata Szydło przyznała sobie oraz swoim ministrom bardzo wysokie nagrody, uzasadniając to stwierdzeniem, że te nagrody im się należały. Podobne sformułowania można było usłyszeć także od innych przedstawicieli koalicji sprawującej władzę. Wydaje się, że PiS, z prezesem tej partii na czele, nie spodziewali się jak przyznanie tak wysokich nagród, a zwłaszcza ich uzasadnienie, wpłynie na notowania tego ugrupowania. Także sama Beata Szydło poniosła koszty wizerunkowe, spadając w rankingu najpopularniejszych polityków ze ścisłej czołówki – w której bardzo długo się utrzymywała – na dalsze miejsce.

Oczywiście pierwsze tak poważne potknięcie PiS-u nie umknęło uwadze opozycji. Platforma postanowiła wykorzystać szansę i zorganizowała akcję billboardową, umieszczając na nich wizerunek poszczególnych ministrów wraz z podaniem wysokości nagród jakie otrzymali. I tu Jarosław Kaczyński, aby ratować spadające sondaże oraz odwrócić uwagę od tematu nagród, zaskoczył chyba wszystkich. Chodzi o zapowiedziany przez prezesa PiS projekt ustawy mający obniżyć wynagrodzenia nie tylko ministrom i parlamentarzystom, ale również samorządowcom o 20%. Obniżeniu mają ulec także gigantyczne wynagrodzenia wśród kadry kierowniczej w spółkach skarbu państwa. Natomiast swoje nagrody ministrowie mają przekazać na konto Caritas. Jak można się było dowiedzieć z mediów, decyzja ta została podjęta odgórnie przez prezesa PiS, do której ministrowie muszą się zastosować, jeżeli chcą w przyszłości znaleźć się na listach wyborczych. Swoją drogą, w ten sposób Jarosław Kaczyński przypomniał również, kto tak naprawdę ma realną władzę w kraju.

O tym, czy zapowiadane obniżenie wynagrodzeń to decyzja właściwa, czy nie, jest tematem na dłuższą dyskusję, ale fakt jest taki, że tą nieoczekiwaną zapowiedzią Jarosław Kaczyński próbuje ratować spadające poparcie dla jego partii. Ponadto chce w ten sposób związać ręce opozycji. Zapewne liczy na to, że jeżeli opozycja zacznie krytykować tę decyzję, to może narazić się na zarzut, że rządzącym wylicza wysokie zarobki, ale własnych obniżyć nie chce. W pewnym sensie cel osiągnął, gdyż praktycznie temat nagród zszedł na drugi plan, a w mediach pojawiły się wypowiedzi polityków odnoszące się do zapowiedzi prezesa PiS. Politycy z PiS – chcąc nie chcąc – pomysł swojego szefa poprzeć musieli, choć nie wszyscy robili to z entuzjazmem. Natomiast przedstawiciele opozycji niechętnie podeszli do tematu obniżenia swoich uposażeń. Najbardziej krytyczni byli opozycyjni lub niezależni samorządowcy. Dało się słyszeć głosy, że będą ponosić konsekwencje za złe decyzje byłej premier. Choć i tu pojawiły się wyjątki, np. szczecińska radna Małgorzata Jacyna-Witt – jak podał portal Szczecin Non Stop – nie tylko poparła pomysł prezesa PiS, ale wyszła z propozycją obniżenia diet radnym.

Czy w ten oto sposób Jarosław Kaczyński po raz kolejny pokazał, że jest dobrym strategiem i potrafi wyjść cało z każdej sytuacji? Jak na razie jedno jest pewne, prezes PiS na pewno popełnił błąd nie wyczuwając nastrojów społecznych, kiedy zachęcił byłą premier do pokazania pazurków. Natomiast na powyższe pytanie będzie można odpowiedzieć za kilka tygodni, jak poznamy wyniki kolejnych sondaży.

Ostatnie badania opinii publicznej pokazują dość duże wahania w zależności od instytucji przeprowadzającej sondaż (chodzi m.in. o sposób przeprowadzania badania – bezpośrednio, czyli twarzą w twarz, czy telefonicznie). Wyniki wahają się od zdecydowanego poparcia dla PiS, po tylko niewielką przewagę nad opozycją. Ale jak na razie, mimo wyraźnego spadku, PiS nadal cieszy się największą popularnością. Już niedługo odbędą się wybory samorządowe, które będą najlepszym sondażem. Wówczas zobaczymy jaki jest rzeczywisty stosunek Polaków zarówno do PiS jak i ugrupowań opozycyjnych.