piątek, 4 maja 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Prezes broni kibiców [KOMENTARZ]

Aktualności, Sport

Po jubileuszowym meczu Pogoni kilkudziesięciu fanów z tzw. młyna trafiło do policyjnej izby zatrzymań. Wśród nich przedszkolanka, która była jedną z trzymających sektorówkę.

Fakt zatrzymania kobiety spotkał się z głośną reakcją szczecińskich mediów. Głos w tej sprawie zabrał również Jarosław Mroczek, prezes Pogoni, który niejednokrotnie mówił o tym, że jest po stronie kibiców.

Wydarzenia ostatnich dni powodują, że muszę zabrać głos w sprawie zatrzymań kibiców bezpośrednio po meczu Pogoni z Sandecją Nowy Sącz.

Do mediów przedostała się już informacja o kibicach, mających w sądzie rozprawy „za trzymanie flagi”. Wśród osób obwinionych znalazła się m.in. niczego nieświadoma Pani przedszkolanka, która tego dnia pierwszy raz w życiu gościła na stadionie. Zapewne nie tak wyobrażała sobie finał tej wizyty. Nie chodzi jednak tylko o nią, ale o wszystkich, którym stawia się taki zarzut.

Nie mogę zgodzić się z takim traktowaniem osób, które przychodzą na stadion. Nie po to przez kilka tygodni pracujemy nad przygotowaniem dla kibiców piłkarskiego święta, by później martwić się o to, czy spokojnie wrócą do domu. Nie stawiam klubu i kibiców ponad prawem, natomiast dostrzegam wyraźną różnicę pomiędzy łamaniem go oraz kibicowaniem podczas meczu. Boli mnie fakt, że Policja próbuje jednoznacznie naciągnąć przepisy po to tylko, by dokonać jakichś zatrzymań. Baner wielkoformatowy mógł, może i będzie mógł być wnoszony i rozwijany przez kibiców. Prawo tego nie zabraniało i nie zabrania. Ktoś musi go trzymać – to rzecz oczywista. Nie ma to jednak nic wspólnego z przestępstwem. Znam oczywiście interpretację Policji, która nazywa taki baner „przedmiotem przestępstwa”, ponieważ rzekomo pozwala przebierać się tym kibicom, którzy później odpalają race – co zgodnie z obowiązującymi przepisami jest zabronione. Nie możemy jednak zabronić komukolwiek przebierania się, jeśli tylko chce. A już na pewno nie można czynić z tego zarzutu osobom trzymającym baner. Jeśli twierdzenie Policji o tym, że baner służy li tylko przestępstwu odpalenia rac brać na poważnie, to dziwiłbym się kibicom, że tyle pracy wkładają w przygotowanie tej „zasłony”, podczas gdy przecież mogliby zasłonić się przed czujnym okiem kamer, korzystając np. z parasolek. 

Będę upierał się, że wielkie banery są przede wszystkim wykonywane po to, by przekazać jakieś treści i uświetnić widowisko piłkarskie. Policja ma problem z odpalanymi racami i we wszelki możliwy sposób chce przypiąć negatywną łatkę każdemu, kto jest bardzo blisko tego wydarzenia. Nie dziwię się, że reaguje w ogóle – do reakcji zmusza ją złe prawo. W moim głębokim przekonaniu nie wolno tego robić w ten sposób, po to tylko, by wykazać się jakimkolwiek „sukcesem”. Oskarża się bowiem niewinnych ludzi.

Chciałbym jasno podkreślić, że klub nie zostawi samych sobie kibiców, którzy tego dnia uczestniczyli w naszym święcie, a dziś odpowiadają przed sądem „za trzymanie flagi”. Jestem w stałym kontakcie ze Stowarzyszeniem Kibiców „Portowcy”, a przedstawiciele klubu uczestniczą też w charakterze publiczności w rozprawach sądowych z udziałem obwinionych. Chcemy mieć pełny ogląd tej sytuacji i ludzie, którzy przyszli na stadion kibicować, a dziś próbuje się zrobić z nich przestępców, mogą liczyć na nasze pełne wsparcie.

Oczywiście taka postawa sternika Granatowo-bordowych sprawi, że kibice cieplejszym okiem będą patrzeć na jego poczynania. Natomiast działania szczecińskiej policji są niezrozumiałe, bo zamiast wychwytywać osoby łamiące prawo, to idzie na łatwiznę i śrubując statystyki zatrzymuje Bogu ducha winną kobietę.

Z drugiej jednak strony siadając wśród najzagorzalszych kibiców przedszkolanka powinna mieć pretensje wyłącznie do siebie. Przecież do właśnie kibice spod zegara najczęściej łamią przepisy i od lat protestują przeciwko odpowiedzialności zbiorowej w imię walki z stadionowymi wybrykami.

Dlatego sytuacja z zatrzymaną kobietą nie jest wyłącznie czarno-biała, a w jej odcieniach wyłania się również wieloletnia walka policji o porządek na stadionach. Pozwolę sobie zatem zadać pytanie do oburzonych kibiców (którzy za cenę kilku świecidełek są w stanie narażać na zatrzymanie przypadkowe osoby) oraz do Pana Prezesa Mroczka (piszącego o używaniu parasolek do zasłaniania się przed okiem kamery):

W jaki sposób policja ma skutecznie egzekwować obowiązujące przepisy? Skoro każde działanie jest odbierane jako forma represji i walka z tzw. „Ruchem Kibicowskim”?

Równocześnie sprzeciwiam się łapaniu przez policje osób „na oślep”, bo to do niczego nie prowadzi, a sytuacja z przedszkolanką nadwyręża (i tak już słabą) reputację stróżów prawa.

Foto: Pogoń Szczecin