środa, 16 maja 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Rozpad czy rozłam w Nowoczesnej? Dr Piotr Chrobak komentuje

Aktualności

Obserwując to co się dzieje w Nowoczesnej, można się zacząć zastanawiać, czy to „tylko” rozłam, czy już powolny rozpad? Choć oczywiście w tak małej i młodej partii każda forma rozłamu może się okazać śmiertelnie niebezpieczna – komentuje dla portalu Szczecin Non Stop dr Piotr Chrobak, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Czy ktoś jeszcze pamięta, że Nowoczesna – jak zapewniali jej liderzy – miała wprowadzić powiew świeżości do naszej polityki? Po tym jak Platforma zraziła do siebie część społeczeństwa, m.in. na skutek upublicznienia nagrań zawierających rozmowy jej czołowych polityków w jednej z warszawskich restauracji, Nowoczesna skrytykowała sposób sprawowania władzy przez PO i zapowiedziała wprowadzenie nowych standardów. Jednak obecnie trudno jest wskazać jakieś konkretne różnice między nią a Platformą.

Jak widać Katarzyna Lubnauer jako przewodnicząca partii wraz z szefową klubu parlamentarnego Kamilą Gasiuk-Pihowicz nie potrafią właściwie sprawować władzy zdobytej w wyniku bratobójczej walki, jaką stoczyły z Ryszardem Petru podczas pierwszych wewnętrznych wyborów w partii. Wydaje się, że to zadanie je przerosło. Pamiętajmy, że Pan Petru był nie tylko założycielem Nowoczesnej, ale także autorem sukcesu, jaki to ugrupowanie odniosło w wyborach do Sejmu w 2015 r. Następnie Nowoczesna systematycznie zyskiwała w sondażach, aż do pierwszego poważnego wizerunkowego potknięcia jakim był wyjazd Ryszarda Petru i Joanny Schmidt na Maderę podczas akcji blokowania mównicy sejmowej przez posłów Platformy i Nowoczesnej. Jak się ostatecznie okazało, zamiast zewrzeć szeregi i okazać poparcie dla przewodniczącego partii, część osób postanowiła wykorzystać sytuację i w efekcie pozbawić Pana Petru przywództwa.

Pamiętajmy jednak, że zakulisowe rozgrywki i samo zdobycie władzy to jedno, ale jej utrzymanie i właściwe sprawowanie, to już zupełnie inna sprawa. Zwłaszcza, jeżeli zdobywa się ją w taki sposób. Ponadto Pani Lubnauer władzę w partii wywalczyła z wielkim trudem, bo zaledwie różnicą dziewięciu głosów, a to oznacza, że ugrupowanie podzieliło się praktycznie po połowie. W takiej sytuacji nowa przewodnicząca powinna dążyć wszelkimi sposobami do załagodzenia wewnętrznych sporów, a nie marginalizować pozycję Pana Petru, za którym opowiedziała się niemal połowa delegatów.

Jak widać trwający konflikt wewnątrz Nowoczesnej, którego efektem jest odejście kolejnych posłów m.in. Joanny Scheuring-Wielgus i Joanny Schmidt nie wróży dobrze temu ugrupowaniu nie tylko w jesiennych wyborach samorządowych, ale przede wszystkim w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Wydaje się, że przysłowiowym gwoździem do trumny może być odejście twórcy Nowoczesnej, czyli wspomnianego Ryszarda Petru, zwłaszcza jeżeli w ślad za nim pójdą jego zwolennicy. Przypomnijmy, że łącznie partia pozyskała troje, a straciła dziewięcioro posłów.

Ciekawe co na to wszystko Platforma? Przecież problemy w Nowoczesnej to pośrednio także problem dla Platformy, która planuje wystawić z Nowoczesną m.in. wspólne listy do sejmików oraz wspólnych kandydatów na prezydentów miast. Gdyby obie partie szły do wyborów oddzielnie, to PO z pewnością by na osłabieniu Nowoczesnej zyskała, ale w tej sytuacji koalicyjne ugrupowanie, w którym toczy się wewnętrzny konflikt jest zdecydowanie balastem, który może zatopić cały komitet.

Na koniec patrząc na nasze szczecińskie podwórko, nie można nie zadać sobie pytania, jak bardzo konflikt w Nowoczesnej negatywnie odbije się na wyniku wyborów połączonych sił Platformy i Nowoczesnej, nie tylko do Rady Miasta Szczecin, ale także ich wspólnego kandydata na prezydenta Szczecina? Bo że się odbije, jest niemal pewne.