niedziela, 29 lipca 2018 r.

kontakt z redakcją

+48 661 816 567 / kontakt@szczecinnonstop.pl

Nitras na ludowo czyli PSL walczy o miejsca w Radzie Miasta Szczecin

Aktualności, Miasto

Sławomir Nitras pozyskał PSL, czy to raczej PSL zdobyło trampolinę do Rady Miasta? Kto zyska, a kto straci? Czy sojusz z ludowcami wzmocni szanse kandydata Platformy na wejście do drugiej tury, czy tylko spowoduje chaos na listach wyborczych?

Obserwując naszą lokalną scenę polityczną można stwierdzić, że w nadciągających wyborach, PSL może po raz pierwszy w historii szczecińskiego samorządu mieć realne szanse na wprowadzenie swojego reprezentanta do Rady Miasta. Może się tak stać, gdyż w zamian za poparcie Sławomira Nitrasa na prezydenta Szczecina, Platforma weźmie na swoje listy kandydatów ludowców. Tylko kto na tym interesie zyska, a kto straci?

Plus dla PO na pewno jest taki, że można to ładnie sprzedać wizerunkowo, ogłaszając, że powstała szeroka Koalicja Obywatelska, w skład której wchodzą: Platforma, Nowoczesna, KOD oraz PSL, mająca odsunąć PiS od współrządzenia w Szczecinie. Tylko jaką wartość przedstawia dla tej koalicji PSL? Bo przecież bezsprzecznie jej najsilniejszym elementem jest PO, a miejscami na liście trzeba będzie się podzielić.

Patrząc na historię udziału PSL w wyborach do Rady Miasta Szczecin oraz w bezpośrednich wyborach na prezydenta Szczecina, to wartość tego ugrupowania dla wspomnianej koalicji jest niewielka. Zdecydowanie bardziej skorzysta na tym PSL. Ludowcy nigdy dotąd nie mieli tak realnej szansy na zdobycie mandatu. Przypomnijmy, że ich komitet jeszcze nigdy nie przekroczył progu wyborczego. Natomiast efekty walki o prezydencki fotel prezentują się wręcz tragicznie, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę dwie ostatnie elekcje. W 1990 r. w wyborach do Rady Miasta komitet PSL zajął  5 miejsce (1,65 %) na 17 komitetów. Cztery lata później na 33 komitety, uzyskał 11 pozycję (1,76 %). W roku 1998 PSL współtworzył komitet Samorządowe Porozumienie „Pomorze”, który zajął 7 lokatę (1,90 %) na 10 komitetów. W 2002 r. ludowcy zajęli 12 miejsce (2,36 %) na 22 komitety w wyborach do Rady Miasta, a ich kandydat na prezydenta ulokował się na pozycji 12 (0,59 %) spośród 13 pretendentów. W roku 2006 do Rady Miasta komitet PSL uzyskał 7 pozycję (1,96 %) na 14 komitetów, natomiast ich pretendent w walce o fotel prezydenta zajął 5 miejsce (1,50 %) na 9 możliwych. W 2010 r. z 11 komitetów, ludowcy wywalczyli 7 miejsce (2,47 %), a kandydatka na prezydenta zajęła ostatnie 7 miejsce (1,79 %). Z kolei w 2014 r. PSL walcząc o mandaty w Radzie Miasta ulokował się na 6 pozycji (4,31 %) na 13 komitetów, a kandydat na prezydenta ponownie zajął ostatnie, tym razem 8 miejsce (0,97 %).

Nic nie wskazuje na to, aby w tym roku poparcie dla PSL-u miało się zmienić. Więc wartość sojuszu z PSL-em będzie dla PO niewielka. Z kolei zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy ludowców. Jeżeli wywalczą sobie tzw. biorące miejsce na liście, to jak już wspomniałem, może pierwszy raz w historii wprowadzą swojego kandydata do Rady Miasta. Jeżeli do tego dojdzie, to oczywiście odbędzie się to kosztem któregoś z kandydatów Platformy ewentualnie Nowoczesnej. Dlatego trudno się dziwić, że części radnych z PO może się to coraz mniej podobać. Zdecydowanie dużo więcej pożytku z takich wspólnych list Platforma odniosłaby w wyborach do Sejmiku Województwa, gdyż PSL jest – jak powszechnie wiadomo – zdecydowanie silniejsze w terenie niż w Szczecinie.

Platformie powinno zależeć przede wszystkim na wprowadzeniu jak największej liczby radnych, aby bez ich udziału nie mogła powstać koalicja sprawująca władzę w Szczecinie z jaką mamy do czynienia w dotychczasowej postaci. Każdy kandydat niebędący członkiem PO, który zdobędzie mandat radnego z listy Platformy, jest potencjalnym najsłabszym ogniwem w przypadku, gdyby prezydentowi Krzystkowi oraz PiS-owi zabrakło jednego lub dwóch radnych do sprawowania władzy w mieście i trzeba byłoby pozyskać kogoś z konkurencyjnych klubów.